Na początku 1925 roku przedsiębiorstwa Władysława Kowalskiego zatrudniały według polskich źródeł niemal 10 tys. ludzi. Polski przedsiębiorca kontrolował tysiące kilometrów kwadratowych lasów w północno-wschodnich Chinach, posiadał tartaki, młyny, fabryki, własne drogi i linie kolejowe, a jego produkty docierały do Japonii, Australii oraz obu Ameryk. Nic dziwnego, że dorobił się przydomka „polskiego króla Mandżurii”. Zanim jednak został jednym z najbogatszych przedsiębiorców północnych Chin, jako młody człowiek zarabiał pracą fizyczną na podróż do Władywostoku.
Władysław Kowalski urodził się 27 czerwca 1870 roku na Podolu. Pochodził ze zubożałej rodziny drobnoszlacheckiej, którą dotknęły rosyjskie represje po powstaniu styczniowym. Nie odziedziczył więc kapitału pozwalającego rozpocząć wielkie interesy. Jako nastolatek pracował fizycznie, odkładając pieniądze na wyjazd na wschód. W wieku 23 lat przez Odessę dotarł do Władywostoku, gdzie znalazł się wśród miejscowej społeczności polskiej. Niedługo później pracował przy budowie ussuryjskiego odcinka Kolei Transsyberyjskiej między Władywostokiem a Chabarowskiem. Licząca około 770 kilometrów linia dała mu pierwsze doświadczenie w wielkich przedsięwzięciach kolejowych, ale przede wszystkim pozwoliła zobaczyć, czego budowana na ogromną skalę kolej potrzebuje w największych ilościach. Jedną z odpowiedzi było drewno.
W 1895 roku Kowalski poznał we Władywostoku Dmitrija Horvatha, inżyniera i oficera, który kierował wówczas budową Kolei Ussuryjskiej, a kilka lat później stanął na czele Kolei Wschodniochińskiej. Znajomość okazała się bardzo ważna. Horvath potrzebował sprawnych dostawców drewna dla rozwijającej się infrastruktury, Kowalski zaś coraz lepiej rozumiał, że na podkładach kolejowych, materiałach budowlanych i opale można zbudować znacznie większy interes niż na samej pracy przy torach. W 1899 roku, razem z przedsiębiorcami o nazwiskach Frank i Kiliański, znalazł się wśród pionierów przemysłu drzewnego w Mandżurii. W następnych latach został jednym z głównych kontrahentów Kolei Wschodniochińskiej. Mariusz Borysiewicz, opierając się między innymi na wydawnictwach samej kolei z lat 20., określa go w tym okresie jako najbogatszego przedsiębiorcę północnych Chin.

Fortuna rosła razem z koleją
Drewno nie było jedynym interesem Kowalskiego. Między 1903 a 1906 rokiem zaangażował się także w budowę młynów parowych w Harbinie. Przemiał zboża należał wówczas do najważniejszych gałęzi miejscowego przemysłu. Na początku lat 20. w strefie Kolei Wschodniochińskiej działało 35 dużych młynów, z czego 24 w samym Harbinie. Około sześciu należało do Kowalskiego. Produkowały nie tylko mąkę, lecz również kaszę mannę i gryczaną. Harbin rósł, kolej przewoziła coraz więcej ludzi i towarów, a polski przedsiębiorca zarabiał już na kilku elementach tej samej gospodarki: dostarczał materiały dla infrastruktury, produkował żywność i rozbudowywał własne zakłady.
Najważniejsze pozostawały jednak lasy. W 1911 roku Kowalski uzyskał pierwszą oficjalną koncesję leśną, nazwaną Jabłoń, około 240 kilometrów na wschód od Harbinu. Z czasem kontrolowane przez niego tereny obejmowały sześć wielkich obszarów leśnych rozciągających się wzdłuż wschodniego odcinka Kolei Wschodniochińskiej. Polskie źródła podają 5410 wiorst kwadratowych, czyli około 6150 kilometrów kwadratowych. Rosły tam cedry, jodły, modrzewie, jesiony, dęby, orzechowce, wiązy, lipy i topole. Z lasów wychodziły podkłady kolejowe, drewno opałowe i budowlane, bale, deski podłogowe, drewno topolowe dla fabryk zapałek oraz podpory stosowane w kopalniach. Chiński historyk Longbin Gao podaje, że zapas drewna nadającego się do wykorzystania oceniano na ponad 28 mln metrów sześciennych.

Do obsługi koncesji Kowalski zbudował własną sieć transportową. Według danych przytoczonych przez Gao przedsiębiorstwo dysponowało 94 kilometrami torów normalnotorowych, 25 kilometrami kolei wąskotorowych, ośmioma kilometrami kolejek linowych i około 250 kilometrami dróg. Działało siedem tartaków. Stałe budynki mieszkalne zajmowały około 9600 metrów kwadratowych, a zabudowania tymczasowe dla pracowników ponad 32 tys. metrów kwadratowych. Było laboratorium leśne, szkoła i biblioteka, dostarczano również prasę. W środku lasów powstał właściwie osobny organizm przemysłowy z własnym transportem, zapleczem technicznym i miejscem do życia dla tysięcy ludzi.
W szczytowym okresie, na początku 1925 roku, Borysiewicz podaje niemal 10 tys. zatrudnionych: Chińczyków, Polaków i Rosjan. Gao, opisując różne okresy działalności przedsiębiorstwa, podaje od 2 do 8 tys. robotników, w większości Chińczyków, oraz od 90 do 300 osób personelu technicznego, wśród którego było wielu Polaków. Liczby zmieniały się wraz z sezonem i wielkością zamówień. Samo przedsiębiorstwo Gao określa jako największy biznes prowadzony przez Polaka w ówczesnych Chinach.
Kowalski nie ograniczał się do wycinania drzew i sprzedaży surowca. Jego zakłady przerabiały drewno na miejscu, a gotowe produkty wysyłano daleko poza Mandżurię. Trafiały do Japonii, Australii oraz Ameryki Północnej i Południowej. W 1925 roku uruchomił w Harbinie nowoczesną fabrykę sklejki. Według Instytutu Polonika przez lata była jedynym tego rodzaju zakładem w Chinach i również produkowała na eksport. Kowalski nie był więc tylko właścicielem lasów. Budował cały łańcuch od wyrębu, przez transport i obróbkę, aż po sprzedaż gotowego produktu.
Do 1923 roku zainwestował w swoje przedsięwzięcia 10,1 mln ówczesnych dolarów. W latach 1921–1924 dzierżawił również koncesję górniczą. Majątek nie opierał się więc na jednym szczęśliwym kontrakcie z koleją. Tworzyły go lasy, tartaki, młyny, fabryki, infrastruktura transportowa, nieruchomości i kolejne przedsięwzięcia rozwijane przez ponad dwie dekady.
Fabryki, szkoła i polskie życie
Na terenach należących do przedsiębiorstwa powstały nie tylko zakłady przemysłowe. Były tam również domy dla pracowników, szpital, szkoła i biblioteka z książkami oraz gazetami sprowadzanymi z Polski. Kowalski mieszkał z żoną Heleną Zaharoff, którą poślubił w 1908 roku, oraz córkami Adą i Victorią. Na jednej z jego koncesji w 1919 roku ukończono także dwupiętrową rezydencję z basenem i kortem tenisowym. Właściciel wielkiego przedsiębiorstwa prowadził już wtedy życie bardzo odległe od czasów, gdy jako młody człowiek pracował fizycznie, żeby zarobić na podróż do Władywostoku.
Jego pieniądze pozostawały widoczne także w samym Harbinie. Kowalski wspierał Gospodę Polską, polską szkołę średnią, dwie parafie katolickie i działalność dobroczynną miejscowej społeczności. W mieście polscy przedsiębiorcy prowadzili również browar związany z początkiem marki Harbin, fabrykę papierosów, cukrownię, młyny, sklepy i zakłady usługowe. Kowalski nie był zatem jedynym Polakiem robiącym duże interesy w północno-wschodnich Chinach. Rozmiary jego przedsiębiorstwa nie miały jednak w miejscowej społeczności odpowiednika.
Harbin nie był już wówczas niewielką osadą kolejową, do której Kowalski przybył na początku wieku. Powstawały banki, zakłady przemysłowe, hotele, szkoły i instytucje wielu narodowości. Polacy stworzyli własne organizacje, prasę i instytucje gospodarcze, a ich firmy działały również poza miastem. Kowalski należał później do Polskiej Izby Handlowej w Harbinie, która pomagała przedsiębiorcom w sprawach transportowych, kredytowych, ubezpieczeniowych i celnych oraz próbowała rozwijać handel między Polską a Chinami.
Dzisiaj Harbin jest stolicą prowincji Heilongjiang. W czasach Kowalskiego miasto i cały region przechodziły jednak kolejne gwałtowne zmiany polityczne i gospodarcze. Przedsiębiorca potrafił przez wiele lat poruszać się w tym skomplikowanym otoczeniu, ale pod koniec lat 20. warunki, które pozwoliły mu zbudować fortunę, zaczęły się kończyć.
Koniec „polskiego króla Mandżurii”
Kiedy Kowalski rozpoczynał działalność, był poddanym rosyjskim polskiego pochodzenia. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości polski paszport stał się dla niego dodatkowym zabezpieczeniem w prowadzeniu interesów. Rewolucja 1917 roku, zmniejszenie rosyjskich wpływów, zmiany w zarządzaniu Koleją Wschodniochińską i kolejne konflikty w regionie stopniowo komplikowały jednak funkcjonowanie firmy, która wcześniej rosła razem z koleją i Harbinem.
Wielki kryzys rozpoczęty w 1929 roku trafił już na przedsiębiorstwo działające w znacznie trudniejszych warunkach niż dwadzieścia lat wcześniej. Według Borysiewicza Kowalski, próbując ratować interes, dopuścił do spółki chińskich urzędników, a później także japońskich partnerów, przekazując im połowę aktywów. Nie wystarczyło. W 1930 roku firma znalazła się na granicy bankructwa, a sześć lat później japońskie władze unieważniły należące do niego koncesje leśne mimo protestów polskich przedstawicielstw dyplomatycznych w Harbinie i Tokio.
Władysław Kowalski pozostał w Harbinie. Zmarł tam na zawał serca 22 listopada 1940 roku, mając 70 lat. Człowiek, który zaczynał od pracy fizycznej i podróży opłaconej z własnych oszczędności, kończył życie już bez przemysłowego majątku budowanego przez kilka dziesięcioleci. Jego żona i córki wkrótce potem opuściły Mandżurię.

Pozostała natomiast jego miejska willa w Harbinie. Neoklasycystyczną rezydencję wzniesiono w 1909 roku przy jednym z głównych placów miasta. Po latach budynek przejęła Komunistyczna Partia Chin, a w 1950 roku zatrzymał się w nim Mao Zedong wracający z wizyty w Moskwie. Dziś mieści się tam Muzeum Sławetnych Osiągnięć Przywódców Rewolucyjnych, w którego ekspozycji znalazło się także miejsce dla pierwszego właściciela domu. Zachowały się nawet oryginalne boazerie wykonane z drewna pochodzącego z lasów eksploatowanych przez Kowalskiego.
Źródła: Mariusz Borysiewicz, Władysław Kowalski (1870–1940): Polish Pioneer of Industrialization in the Far East, „Scripta Historica”, 2017; Mariusz Borysiewicz, The Economic Achievements of Polish Diaspora in Manchuria and Inner Mongolia, 1898–1936, „Res Historica”, 2019; Mariusz Borysiewicz, Polish Settlement in Manchuria (1898–1950). A Brief Historical Survey, 2018; Longbin Gao, Polish Expatriates in Harbin, „Chinese Journal of Slavic Studies”, 2024; Instytut Polonika – Willa Władysława Kowalskiego w Harbinie.




























