„Podróż na Zachód” należy do najważniejszych powieści chińskiej literatury. W Chinach wielu czytelników poznaje ją już jako dzieci: przez opowieści o królu małp, mnichu, demonach, magicznych przemianach i wyprawie do dalekich Indii. Później ta sama książka okazuje się czymś więcej niż przygodą. Jest w niej humor, religijna symbolika, walka z własnymi słabościami i dawne chińskie wyobrażenia, w których potwór bywa także obrazem lęku, pychy albo pragnienia.
U podstaw tej historii leży wyprawa Xuanzanga, jednej z najważniejszych postaci chińskiego buddyzmu epoki Tang. W latach 629–645 mnich wyruszył z Chin do Indii, aby zdobyć buddyjskie księgi i pogłębić znajomość nauki, która w Chinach była już obecna, ale wymagała dalszych tłumaczeń, komentarzy i porządkowania. Po powrocie został uczonym tłumaczem, a jego relacja z podróży przez Azję Środkową i Indie stała się jednym z najważniejszych świadectw kontaktów Chin ze światem buddyjskim.
Późniejsza literatura nie zatrzymała się jednak przy samotnym pielgrzymie. Historyczna misja otrzymała fantastyczną geografię, demony, cudowne interwencje i niezwykłych towarzyszy. W powieści obok Tang Senga, czyli literackiego odpowiednika Xuanzanga, pojawiają się król małp Sun Wukong, Zhu Bajie znany także jako Zhu Wuneng, Sha Seng określany jako Sha Wujing albo piaskowy mnich, oraz biały koń-smok. Dzięki nim religijna determinacja zmieniła się w wielką opowieść o charakterach, słabościach, pokusach i lojalności.

Zanim powstała wielka powieść
Historia Xuanzanga przez stulecia przechodziła przez przekaz religijny, opowieść ludową, teatr, wersje mówione i wcześniejsze opracowania literackie. Jednym z nich było „Datang Sanzang Qujing Shihua”, czyli „Przeplatana poezją opowieść o uzyskaniu świętych ksiąg przez Tripitakę z wielkiej dynastii Tang”. W tej wersji występowało sześciu głównych bohaterów. Innym ogniwem było „Xiyouji Pinghua”, czyli „Opowieść o wędrówkach na Zachód”, gdzie pojawiały się cztery główne postaci. Dopiero później ukształtowała się najbardziej znana, stu-rozdziałowa wersja „Podróży na Zachód”.
Dzisiaj najczęściej przyjmuje się, że jej autorem był Wu Cheng’en, uczony, poeta i prozaik z czasów dynastii Ming, żyjący w okresie panowania cesarza Jiajinga. Pytanie o autorstwo nie zostało jednak całkowicie zamknięte. W chińskich badaniach wskazywano taoistę Qiu Chuji, rozważano autorstwo anonimowe, a samą powieść traktowano czasem jako dzieło, które ostateczny kształt otrzymało dopiero po długim opracowywaniu wcześniejszych podań, wersji scenicznych i historii krążących poza jedną książką.
Spór nabrał nowego znaczenia w drugiej dekadzie XX wieku, w czasie Ruchu Nowej Kultury. Lu Xun, jeden z najwybitniejszych pisarzy nowoczesnych Chin, oraz uczony Hu Shi po badaniach nad powieścią uznali, że jej autorem był właśnie Wu Cheng’en. Od tego momentu jego nazwisko zaczęto łączyć z „Podróżą na Zachód” znacznie mocniej niż wcześniej. Nie chodziło jedynie o podpis pod dziełem. Inaczej czyta się ją jako utwór literata z epoki Ming, inaczej jako tekst wyrastający z kręgu taoistycznego, a jeszcze inaczej jako wielką kompilację historii żyjących przez długi czas w kulturze ustnej, religijnej i teatralnej.
Sto rozdziałów i polska lektura
Najbardziej znana wersja „Podróży na Zachód” liczy 100 rozdziałów. Jej początek należy do Sun Wukonga: narodzin z kamienia, zdobycia nadnaturalnych umiejętności, buntu przeciw Niebu i ukarania przez Buddę. Dopiero później pojawia się misja Tang Senga oraz właściwa trasa przez krainy pełne demonów, prób i duchowych pułapek. Czytelnik najpierw poznaje nieposkromioną energię króla małp, a potem widzi, jak ta energia zostaje włączona w porządek pielgrzymki.
W Polsce czytelnicy znają tę historię przede wszystkim dzięki przekładom i wyborom Tadeusza Żbikowskiego, między innymi „Małpiemu buntowi” oraz „Wędrówce na Zachód”. To ważne rozróżnienie, bo polskie wydania przybliżają najważniejsze partie utworu, ale nie dają tego samego doświadczenia co lektura pełnego chińskiego oryginału. Tam znaczenie narasta przez rozmach całości, rytm kolejnych prób, poetyckie wstawki, gry nazw, religijne aluzje i drobne szczegóły rozsiane na wielu etapach historii.
Król małp wychodzi z książki
„Podróż na Zachód” nie była pisana jako literatura dziecięca, ale w Chinach wielu czytelników spotyka ją najpierw właśnie w dzieciństwie. Nie zawsze przez pełny tekst. Częściej przez radio, bogato ilustrowane książki, komiksy, animacje, seriale telewizyjne i skrócone wersje klasyki. Dla dziecka jest to przede wszystkim porywająca historia o Sun Wukongu, potworach, cudach, magicznym kiju i wyprawie do nieznanego świata.
W dorosłej lekturze ci sami bohaterowie zaczynają działać inaczej. Sun Wukong nie jest tylko efektownym wojownikiem, lecz figurą nieposkromionej energii, sprytu i buntu, który musi zostać opanowany. Zhu Bajie, komiczny i łakomy, niesie obraz słabości, wygodnictwa i pragnienia przyjemności. Tang Seng bywa cierpliwy i łagodny, ale także naiwny wobec demonów przybierających piękne albo niewinne postacie. Sha Seng wnosi ciężar pokuty i wytrwałości. Ta drużyna działa jak zbiór charakterów zmuszonych do wspólnej drogi, choć każdy inaczej reaguje na strach, pokusę i władzę.
Postaci z „Podróży na Zachód” weszły w chiński język i codzienne skojarzenia. Ich imiona pojawiają się w żartach, porównaniach, komentarzach do zachowań ludzi, w reklamie, filmie, teatrze i grach. Sun Wukong może być bohaterem dziecięcej animacji, efektownego fantasy, operowej sceny i akademickiej interpretacji. Niewiele klasycznych powieści zachowało tak szeroki zasięg między literaturą wysoką, kulturą popularną i zwykłą pamięcią społeczną.
Spór o autora to spór o sens
„Podróż na Zachód” od dawna przyciąga uwagę chińskich krytyków i badaczy, ponieważ nie jest jedynie bajką o magicznej przygodzie. Jedna z ważnych interpretacji widzi w niej powieść mocno związaną z filozofią taoizmu. W takim odczytaniu droga po buddyjskie księgi staje się ruchem do serca, czyli do uporządkowania wnętrza: pragnień, gniewu, pychy, lęku i chaosu, które przybierają postać potworów, pokus, fałszywych objawień i kolejnych prób.
Z tej perspektywy znaczenie mają nie tylko główne wydarzenia, lecz także nazwy, liczby, poetyckie fragmenty i religijna terminologia. Zwolennicy taoistycznej interpretacji wskazywali, że podobne tropy pojawiają się w tekście bardzo często. Przykładem jest sam król małp. Na początku jest kamienną małpą, a po odnalezieniu Jaskini Wodnej Zasłony na Górze Kwiatów i Owoców otrzymuje imię „pięknego króla małp”. W takim czytaniu „piękny” nie jest tylko ozdobą, lecz elementem symbolicznego porządku.
W podobny sposób odczytywano także imiona uczniów Tang Senga. W imionach Sun Wukonga, Zhu Wunenga i Sha Wujinga pojawia się znak „悟”, łączony z przebudzeniem, zrozumieniem albo duchowym oświeceniem. Takie interpretacje pokazują, że bohaterowie nie są wyłącznie barwnymi postaciami przygodowej opowieści. Mogą być również czytani jako różne sposoby pracy nad sobą: nad pragnieniem, chaosem, pychą, słabością i zdolnością rozpoznawania złudzeń.
Do tego dochodziły odczytania łączące strukturę powieści z zasadami „Yijing”, czyli „Księgi Przemian”. Właśnie tutaj pytanie o autora wracało z największą siłą. Jeśli tekst jest mocno nasycony taoistycznym i buddyjskim językiem, to czy mógł go napisać Wu Cheng’en, w którego innych utworach nie zawsze widać równie wyraźne związki z tymi naukami? Ta wątpliwość nie przekreśla tradycyjnego przypisania autorstwa, ale tłumaczy, dlaczego badacze szukali kogoś lepiej obeznanego z religijną symboliką.
Buddyjski klucz prowadzi w inną stronę. Sama misja dotyczy przecież świętych ksiąg, a jej historycznym początkiem była podróż Xuanzanga do Indii. W takim ujęciu demony, przeszkody i próby stają się etapami duchowego oczyszczania. Powieść nie mieści się jednak w jednym odczytaniu. Religijna symbolika nie odbiera jej humoru, a komizm nie unieważnia pytań o samodyscyplinę, złudzenie i przemianę.
Sun Wukong i kultura popularna
Bohaterowie „Podróży na Zachód” dawno wyszli poza ramy dawnej powieści. Sun Wukong stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci chińskiej wyobraźni, a jego ślad widać dziś w filmach, serialach, komiksach, grach i anime.
Najbardziej znany przykład to „Dragon Ball”. Son Goku, małpi ogon, magiczny kij i początek historii o chłopcu ruszającym w świat z niezwykłą towarzyszką prowadzą wprost do króla małp. Później japońska seria poszła własną drogą, ale punkt wyjścia pozostał czytelny: niepokorny bohater, wielka siła, humor, walka i kolejne spotkania, z których rodzi się przygoda.
Nie chodzi o to, że każda późniejsza historia o drużynie i kolejnych przeciwnikach jest kopią chińskiej klasyki. Ważniejsze jest to, że „Podróż na Zachód” dała kulturze bardzo nośny wzór: bohater opuszcza znany świat, spotyka towarzyszy, przechodzi przez próby i po drodze sam się zmienia. Taki schemat łatwo przenieść do bajki, komiksu, gry albo serialu, bo mieści w sobie przygodę, komedię, walkę i opowieść o dojrzewaniu. Nawet ktoś, kto nigdy nie czytał chińskiej powieści, z pewnością zna ten schemat.


























