Chińskie samochody w Polsce jeszcze niedawno były ciekawostką. Dziś chińskie auta w Polsce coraz częściej stoją pod blokami, mijają nas na obwodnicach albo trafiają do firmowych flot. MG, Omoda, Chery, BYD, Jaecoo, BAIC, Leapmotor, JAC, Jetour, Bestune — marki z Państwa Środka szybko przestały być marginesem polskiej motoryzacji.
Skalę tej zmiany najlepiej pokazują dane. W pierwszym kwartale 2026 roku w Polsce zarejestrowano 16 931 nowych samochodów chińskich marek. To prawie dwa i pół razy więcej niż rok wcześniej. Według IBRM Samar, przytaczanego przez Money.pl, ich udział w rynku zbliżył się do 11 procent. Przy takim wyniku nie mówimy już o niszy, ale o segmencie, który zaczyna wpływać na ceny, wyposażenie, decyzje dealerów i oczekiwania kierowców.
Dziesięć marek w polskich statystykach
W pierwszych trzech miesiącach 2026 roku w danych rejestracyjnych pojawiło się co najmniej dziesięć marek z Chin. Najmocniejszą pozycję miały MG, Omoda, Chery, BYD, Jaecoo i BAIC. Za nimi rozpoznawalność budowały Leapmotor, JAC, Jetour i Bestune.
Liderem pozostawało MG z wynikiem 4137 rejestracji. Omoda zanotowała 3552 auta, Chery 2134, BYD 2039, Jaecoo 1437, a BAIC 1315. Te liczby pokazują coś ważniejszego niż sam ranking: do Polski nie wszedł jeden producent z jednym modelem, ale cała grupa koncernów, submarek i nowych nazw.
Dla klienta może to być mylące, bo porządek znany z europejskiego rynku przestaje wystarczać. Dla branży oznacza to jednak prosty fakt: konkurencja przyszła szerokim frontem. Najmocniejsze marki są już w salonach i cennikach, kolejne dopiero walczą o rozpoznawalność.
MG otworzyło drzwi
Przez dłuższy czas to MG było dla wielu Polaków pierwszą rozpoznawalną marką nowej chińskiej fali. Ma brytyjskie korzenie, ale dziś należy do koncernu SAIC. Ten historyczny kostium pomógł jej w Europie: nazwa nie brzmiała całkiem obco, a oferta trafiała w potrzeby rynku. SUV-y, dobre wyposażenie, rozsądna cena, automatyczne skrzynie i długie gwarancje zadziałały lepiej niż długie kampanie wizerunkowe.
Ten etap właśnie się kończy. Chińskie marki zaczęły rywalizować nie tylko z Toyotą, Kią, Hyundaiem czy Skodą, lecz także między sobą. Po czterech miesiącach 2026 roku Omoda 5 minimalnie wyprzedziła MG HS w rankingu, który pokazuje najchętniej kupowane samochody z Chin na polskim rynku. Różnica była symboliczna — 2719 do 2716 rejestracji — ale dobrze pokazuje nową sytuację: nie ma już jednego oczywistego chińskiego lidera.
W ogólnym rankingu marek po czterech miesiącach 2026 roku MG było 12. marką w Polsce, Omoda 14., Chery 19., BYD 21., Jaecoo 26., a BAIC 27. Sześć marek z Państwa Środka znalazło się więc w pierwszej trzydziestce całego rynku. Jeszcze kilka lat temu taki układ wyglądałby jak odległa prognoza. Dziś jest tabelą rejestracji.
Kto jest kim w tej układance
Dla wielu kierowców największym problemem nie jest już brak zaufania, lecz nadmiar nowych nazw. MG należy do SAIC, jednego z największych koncernów motoryzacyjnych w Chinach. BYD wyrósł z produkcji baterii i stał się globalnym graczem w samochodach elektrycznych oraz hybrydach plug-in. Chery działa pod własną marką, ale rozwija też Omodę i Jaecoo, które w Europie funkcjonują jako osobne, bardziej nowoczesne brandy.
Do tego dochodzą BAIC, Leapmotor, JAC, Jetour i Bestune. Jetour jest częścią grupy Chery, choć działa w innej dywizji niż Omoda, Jaecoo i sama marka Chery. We wrześniu 2025 roku Reuters informował, że to właśnie od Polski marka rozpoczęła europejską ekspansję. Zapowiedziano sprzedaż trzech SUV-ów i budowę sieci 30 dealerów do połowy 2026 roku.
To dobrze pokazuje znaczenie naszego rynku. Polska jest duża, konkurencyjna i wrażliwa na cenę. Jeśli nowa marka potrafi tutaj zbudować sieć, przekonać dealerów i znaleźć pierwszych klientów, zyskuje mocny punkt wyjścia do dalszej ekspansji w Europie Środkowej.
Nie tylko cena
Najprościej byłoby powiedzieć, że Polacy kupują te auta, bo są tańsze. Ale to nie wyjaśnia całej sprawy. Chińskie koncerny nie wchodzą do Polski jako producenci najprostszych, budżetowych modeli bez ambicji. Ich najmocniejszą bronią stał się pakiet: SUV albo crossover, bogate wyposażenie, duży ekran, systemy wspomagania, hybryda lub elektryk, korzystne finansowanie i gwarancja.
Dla wielu klientów to bardzo konkretny rachunek. Za cenę, która u tradycyjnej marki oznacza słabszą wersję, nowy producent oferuje auto większe, mocniejsze albo efektowniejsze. W kraju, w którym rata leasingowa, wyposażenie i koszt zakupu mają ogromne znaczenie, taki argument działa.
Zmieniła się także psychologia. Polacy przez lata oswajali się z chińską elektroniką, telefonami, sprzętem AGD i platformami zakupowymi. Teraz podobny proces zaczyna się w motoryzacji. Obawy nadal istnieją — o trwałość, serwis, części i wartość odsprzedaży — ale nie blokują już pierwszej fali klientów. Każde kolejne auto widziane na ulicy zmniejsza dystans między nową marką a codziennym wyborem zakupowym.
Europa odpowiada, Chiny szukają bliższego zaplecza
Chińskie firmy dobrze rozumieją, że sama sprzedaż samochodów sprowadzanych z Azji może nie wystarczyć. Unia Europejska nałożyła dodatkowe cła na chińskie auta elektryczne, a europejscy producenci coraz głośniej mówią o presji cenowej. Odpowiedzią są partnerstwa przemysłowe i produkcja bliżej klienta.
Chery ma rozpocząć produkcję w Hiszpanii, w dawnym zakładzie Nissana w Barcelonie, we współpracy z marką Ebro. Według Reutersa w fabryce mają powstawać między innymi Omoda 5, a później Jaecoo 7. Zakład ma stać się jednym z ważnych punktów eksportowych koncernu.
To ważny sygnał dla Europy. Chińskie marki nie chcą pozostać tylko importerami. Chcą wchodzić głębiej w lokalny przemysł, ograniczać ryzyko ceł i budować zaufanie klientów przez obecność bliżej rynku. Walka o europejskiego kierowcę dopiero nabiera tempa.
Najważniejszy test dopiero nadejdzie
Dla polskiego kierowcy najbliższe lata oznaczają większy wybór. Więcej SUV-ów, hybryd i elektryków. Więcej marek, których nazw trzeba będzie się nauczyć. Więcej ofert, które zmuszą konkurencję do uważniejszego patrzenia na wyposażenie, gwarancje i cenę.
Pierwsza fala sprzedaży może być napędzana nowością, atrakcyjną ceną i efektownym wnętrzem. Druga będzie zależała od serwisu, dostępności części, wartości po kilku latach i opinii pierwszych właścicieli. Dopiero wtedy okaże się, które marki zostaną w Polsce na stałe, a które były tylko częścią początkowego boomu.
Jedno widać już dziś. Chińskie samochody w Polsce przestały być tematem dla pasjonatów motoryzacyjnych ciekawostek. W pierwszym kwartale 2026 roku było ich prawie 17 tysięcy. Po czterech miesiącach sześć marek z Państwa Środka znalazło się w pierwszej trzydziestce całego rynku. To nie wygląda na epizod. To początek nowego etapu konkurencji na polskich drogach.
Źródła:
- Money.pl / IBRM Samar — „Tak chińskie marki podbijają polski rynek. Najnowsze dane”.
- Magazyn Auto — „Sprzedaż aut w Polsce w kwietniu i po czterech miesiącach 2026 r.”.
- Reuters — „China carmaker Jetour launches sales in Europe, starting with Poland”, 16 września 2025.
- Reuters — „Chery to start production in Spain this year after delays”, 6 lutego 2026.

























