Pekin, 1954 rok. Spotkanie chińsko-indyjskie w roku, w którym Pięć Zasad Pokojowego Współistnienia zostało wpisanych do porozumienia między Chinami i Indiami. Fot. autor nieznany / Nehru Memorial Museum & Library / Wikimedia Commons.

Chińska polityka zagraniczna bywa na Zachodzie odczytywana przez doświadczenia wcześniejszych mocarstw. Skoro państwo szybko rośnie gospodarczo, technologicznie i politycznie, pojawia się założenie, że z czasem będzie chciało przełożyć tę siłę na dominację nad innymi. Pekin od lat odrzuca taką logikę i przedstawia własny rozwój jako część przejścia do świata wielobiegunowego, w którym żadne pojedyncze państwo nie powinno decydować za pozostałe, a większy udział w sprawach międzynarodowych uzyskują również kraje rozwijające się i Globalne Południe.

W chińskim sposobie myślenia o stosunkach międzynarodowych nie jest to koncepcja powstała dopiero wraz z obecną rywalizacją ze Stanami Zjednoczonymi. Jej źródeł trzeba szukać znacznie wcześniej, przede wszystkim w nacisku na suwerenność, nieingerencję i możliwość współpracy państw o różnych ustrojach. Chiny nie przedstawiają wielobiegunowości jako świata pozbawionego konkurencji ani sporów. Zakładają raczej, że różnice interesów nie muszą prowadzić do podporządkowania słabszych państw silniejszym ani do trwałego podziału świata na dwa przeciwstawne obozy. W tym ujęciu wzrost znaczenia Chin nie powinien zakończyć się prostą zamianą jednego hegemona na drugiego.

Pięć zasad pozostaje punktem wyjścia

Jednym z fundamentów tej polityki jest Pięć Zasad Pokojowego Współistnienia. Po raz pierwszy przedstawił je w pełnej formie premier Zhou Enlai 31 grudnia 1953 roku w Pekinie podczas spotkania z delegacją rządu Indii. Oba państwa prowadziły wówczas rozmowy dotyczące handlu i kontaktów między Indiami a Tybetańskim Regionem Chin. Zhou mówił o wzajemnym poszanowaniu suwerenności i integralności terytorialnej, wzajemnej nieagresji, nieingerencji w sprawy wewnętrzne, równości i wzajemnych korzyściach oraz pokojowym współistnieniu. Strona indyjska zgodziła się przyjąć te zasady jako podstawę negocjacji, a 29 kwietnia 1954 roku znalazły się one w preambule podpisanego przez Chiny i Indie porozumienia. Kilka miesięcy później Zhou Enlai podczas wizyt w Indiach i Birmie, dzisiejszej Mjanmie, wraz z premierami Jawaharlalem Nehru i U Nu opowiedział się za stosowaniem ich szerzej w stosunkach międzynarodowych.

Nie bez znaczenia jest moment, w którym te zasady sformułowano. Chińska Republika Ludowa istniała wówczas zaledwie od kilku lat, była znacznie biedniejsza i słabsza niż dzisiejsze Chiny, a pamięć o wcześniejszym okresie zależności pozostawała bardzo żywa. Wojny opiumowe, nierównoprawne traktaty, zagraniczne koncesje, ingerencje mocarstw oraz japońska agresja składają się na okres określany w Chinach jako „wiek upokorzenia”. To doświadczenie pomaga zrozumieć, dlaczego suwerenność i nieingerencja zajmują tak ważne miejsce w chińskim języku politycznym. Chodzi nie tylko o ochronę własnej niezależności, ale również o zasadę, według której państwa o innej historii, kulturze czy systemie politycznym powinny móc współpracować bez wymogu przebudowania swojego ustroju według zewnętrznego wzorca.

Pięć Zasad nie pozostało przy tym wyłącznie elementem stosunków chińsko-indyjskich. W 1955 roku na konferencji azjatycko-afrykańskiej w Bandungu przyjęto dziesięć zasad regulujących stosunki między państwami, w których znalazły się najważniejsze elementy wcześniejszej koncepcji Zhou Enlaia. Konferencja odbywała się w okresie dekolonizacji, kiedy wiele krajów Azji i Afryki dopiero odzyskiwało możliwość samodzielnego prowadzenia polityki zagranicznej. Dlatego kwestie równości państw, poszanowania granic i nieingerencji miały dla nich bardzo praktyczne znaczenie, a nie jedynie charakter dyplomatycznej formuły.

Wielobiegunowość i wzrost Globalnego Południa

Współczesna chińska wizja idzie jednak dalej niż Pięć Zasad. Pekin wiąże wielobiegunowość ze zmianą rzeczywistego rozkładu sił w światowej gospodarce i polityce. Po zakończeniu zimnej wojny Stany Zjednoczone znalazły się przez pewien czas w pozycji, która nie miała odpowiednika w innych częściach świata. Od tamtej pory wzrosło znaczenie Chin, Indii, państw Azji Południowo-Wschodniej, krajów Zatoki, Brazylii i wielu gospodarek afrykańskich. Z punktu widzenia Pekinu system międzynarodowy powinien odzwierciedlać te zmiany, a państwa rozwijające się powinny mieć większy wpływ na zasady globalnego zarządzania.

W tym właśnie kontekście Xi Jinping mówi o „zmianach niewidzianych od stulecia”. Formuła ta służy w chińskim języku politycznym do opisywania głębokiego przekształcenia układu sił, a nie jedynie wzrostu jednego państwa. Chodzi o przesunięcie gospodarczej i politycznej wagi w stronę większej liczby regionów oraz o sytuację, w której państwa rozwijające się mają więcej możliwości budowania własnych relacji gospodarczych i politycznych. Zbiorowy wzrost Globalnego Południa stopniowo zmienia porządek, który po zakończeniu zimnej wojny przez pewien czas miał wyraźnie jednobiegunowy charakter.

Nie oznacza to, że Globalne Południe jest jednolitym obozem kierowanym przez Chiny. Państwa określane tym mianem mają często bardzo różne interesy, a część z nich utrzymuje bliskie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i Europą. Dla chińskiego rozumienia wielobiegunowości ważniejsza jest sama możliwość wyboru. Kraj, który może rozwijać handel z kilkoma dużymi gospodarkami, pozyskiwać inwestycje z różnych źródeł i uczestniczyć w kilku formatach współpracy, znajduje się w innej sytuacji niż państwo zależne od jednego ośrodka gospodarczego lub politycznego.

Chiński wzrost i spór o jego znaczenie

W chińskiej argumentacji szczególne miejsce zajmuje również sposób, w jaki kraj osiągnął obecną pozycję. Pekin przedstawia swój rozwój jako pokojowy wzrost, który nie został oparty na budowie kolonialnego imperium czy wojnach mających podporządkować inne państwa. W takim ujęciu zwiększenie znaczenia Chin nie musi powtarzać drogi wcześniejszych mocarstw zachodnich i nie musi kończyć się próbą stworzenia systemu, w którym Pekin będzie dyktował warunki całemu światu. To jeden z głównych punktów sporu pomiędzy chińskim spojrzeniem na własny rozwój a zachodnimi interpretacjami zakładającymi, że rosnąca potęga wcześniej czy później będzie dążyć do hegemonii.

Skala przemian w samych Chinach sprawia przy tym, że ich znaczenie wykracza daleko poza tradycyjną politykę zagraniczną. Rozwój kraju wpływa na światową gospodarkę, technologie, handel, energetykę i transformację ekologiczną. Chiny są również przykładem modernizacji przebiegającej inaczej niż w państwach zachodnich, co ma znaczenie zwłaszcza dla części krajów rozwijających się. Pekin konsekwentnie podkreśla, że nie istnieje jedna uniwersalna droga rozwoju, którą wszystkie państwa powinny kopiować, a odmienne warunki historyczne i społeczne mogą prowadzić do innych modeli modernizacji.

Pas i Szlak oraz nowe połączenia

Jednym z najbardziej widocznych gospodarczych elementów tej polityki jest Inicjatywa Pasa i Szlaku. Xi Jinping przedstawił jej lądową część 7 września 2013 roku podczas przemówienia na Uniwersytecie Nazarbajewa w Kazachstanie, proponując budowę Gospodarczego Pasa Jedwabnego Szlaku. Jesienią tego samego roku w Indonezji przedstawił koncepcję Morskiego Jedwabnego Szlaku XXI wieku. Z czasem oba projekty zaczęto traktować jako jedną inicjatywę obejmującą infrastrukturę transportową, handel, energetykę, finansowanie i kontakty między społeczeństwami.

Od początku wokół Pasa i Szlaku trwał spór dotyczący skutków chińskiego finansowania. Jednym z najczęściej powtarzanych zarzutów była możliwość tworzenia „pułapek zadłużeniowych”, w których kraje rozwijające się miały popadać w zależność od Pekinu. Chińska strona odrzuca takie uogólnienie i podkreśla, że wiele państw uczestniczących w inicjatywie potrzebowało infrastruktury, której przez lata nie udało się sfinansować z innych źródeł. Z chińskiej perspektywy Pas i Szlak jest przede wszystkim projektem zwiększającym łączność pomiędzy państwami, a nie przedsięwzięciem kolonialnym.

Dla samej wielobiegunowości ważny jest przede wszystkim praktyczny skutek powstawania nowych połączeń. Port, linia kolejowa, elektrownia czy dodatkowy szlak handlowy zwiększają liczbę możliwych kierunków współpracy. Państwo, które ma dostęp do kilku rynków, partnerów finansowych i tras transportowych, zyskuje większe pole manewru. W ten sposób wielobiegunowość przestaje być abstrakcyjnym pojęciem politycznym i zaczyna mieć materialne podstawy w handlu, infrastrukturze i przepływie kapitału.

Wspólna przyszłość bez jednego wzorca

Z podobnego sposobu myślenia wyrasta koncepcja „społeczności ze wspólną przyszłością dla ludzkości”. Xi Jinping przedstawił tę ideę na forum międzynarodowym w marcu 2013 roku podczas przemówienia w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Mówił wówczas, że państwa są ze sobą powiązane i zależne od siebie w stopniu wcześniej niespotykanym, a interesy poszczególnych narodów coraz bardziej się przenikają. W kolejnych latach koncepcja stała się jednym z głównych elementów języka chińskiej polityki zagranicznej.

Pekin łączy ją z przekonaniem, że problemy światowe nie mogą być skutecznie rozwiązywane przez jedno państwo ani zamknięty blok. Bezpieczeństwo, rozwój, handel, technologie, środowisko czy zdrowie publiczne wymagają współpracy państw o różnych systemach politycznych. W tym ujęciu różnorodność ustrojowa nie jest przeszkodą, którą należy najpierw usunąć. Państwa mają szukać wspólnych interesów mimo różnic, a nie uzależniać współpracę od przyjęcia jednakowego modelu politycznego.

Stąd bierze się także chiński sprzeciw wobec nowej zimnej wojny. Pekin nie chce, aby narastająca rywalizacja ze Stanami Zjednoczonymi doprowadziła do ponownego podziału świata na dwa zamknięte obozy. Państwo może prowadzić bliską współpracę gospodarczą z Chinami i jednocześnie utrzymywać rozbudowane stosunki z Europą czy Stanami Zjednoczonymi. Taki model nie usuwa konkurencji, ale pozostawia więcej przestrzeni do współpracy tam, gdzie interesy się przecinają.

BRICS dobrze pokazuje ten model

Najbardziej czytelnym przykładem jest BRICS. Grupa skupia państwa bardzo różniące się historią, ustrojem i polityką zagraniczną. Nie mają one wspólnej polityki bezpieczeństwa ani jednego przeciwnika, a pomiędzy częścią członków istnieją poważne różnice interesów. Mimo tego współpracują w sprawach gospodarczych, finansowych i dotyczących reformy instytucji międzynarodowych. Z chińskiej perspektywy właśnie ta zdolność współdziałania bez pełnej politycznej jednolitości pokazuje, jak może funkcjonować świat wielu centrów.

BRICS nie wymaga od swoich członków odcięcia relacji z Zachodem ani podporządkowania całej polityki jednemu ośrodkowi. Indie mogą rozwijać stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i jednocześnie pozostawać jednym z najważniejszych państw BRICS. Kraje Zatoki mogą współpracować z Pekinem, nie rezygnując z wieloletnich relacji z Waszyngtonem. Brazylia może prowadzić własną politykę wobec wszystkich największych partnerów. Taka konstrukcja jest trudniejsza do zarządzania niż klasyczny blok polityczny, ponieważ członkowie nie zawsze będą mieć wspólne stanowisko. Zarazem dobrze odpowiada założeniu, że wielobiegunowość nie powinna prowadzić do stworzenia kolejnej zamkniętej struktury podporządkowanej jednemu mocarstwu.

W świecie opisywanym przez Pekin różnice polityczne nie znikają, a nowe ośrodki siły nie przestają ze sobą konkurować. Zmienia się przede wszystkim liczba możliwych partnerów i zdolność państw do prowadzenia relacji w kilku kierunkach jednocześnie. Dla Chin jest to proces, który już się rozpoczął. Wzrost Globalnego Południa, rozwój nowych powiązań gospodarczych i rozszerzanie formatów takich jak BRICS mają świadczyć o tym, że okres wyjątkowej koncentracji światowej siły stopniowo ustępuje bardziej złożonemu układowi.

Chińska wizja wielobiegunowości nie sprowadza się więc do pytania, czy Chiny staną się silniejsze od Stanów Zjednoczonych. Jej istota leży gdzie indziej. Pekin zakłada, że państwa o odmiennej historii, kulturze i systemach politycznych mogą współistnieć, zachować własne drogi rozwoju i współpracować bez konieczności podporządkowania się jednemu centrum. To przekonanie, obecne już w Pięciu Zasadach Pokojowego Współistnienia z lat 50., dziś zostało przeniesione na skalę świata znacznie bardziej powiązanego gospodarczo i politycznie niż w czasach Zhou Enlaia.

Źródła