Gospodarka prywatna Chin ma dostać jaśniejsze reguły gry. Chiński regulator rynku wyznaczył 34 zadania dla urzędów w całym kraju. Na liście są wojny cenowe, reklamy AI, livestreaming, opłaty nakładane na firmy i łatwiejsza obsługa małych przedsiębiorstw.

Państwowa Administracja Regulacji Rynku ogłosiła plan pracy dotyczący wsparcia prywatnego biznesu. Dokument obejmuje 34 punkty i trafia w moment, gdy wiele firm działa pod presją niskich marż, ostrej konkurencji i niepewnych zasad na platformach internetowych. Pekin chce utrzymać dyscyplinę na rynku, ale jednocześnie ograniczyć praktyki, które najbardziej uderzają w mniejszych graczy.

Plan podzielono na cztery części. Pierwsza dotyczy ochrony prawnej prywatnych przedsiębiorstw, druga uczciwej konkurencji, trzecia nadzoru, czwarta usług dla firm. W tle jest codzienność chińskiego rynku: sprzedawca na platformie musi zejść z ceny, producent walczy o zamówienie coraz niższą marżą, a mała firma próbuje odnaleźć się między promocjami, kontrolami i opłatami.

„Inwolucja” weszła do języka gospodarki

Słowo neijuan, tłumaczone zwykle jako „inwolucja”, przez lata kojarzyło się z presją w szkołach, na uczelniach i w pracy. Teraz coraz częściej opisuje gospodarkę. Rywalizacja nie zawsze daje lepszy produkt. Czasem daje tylko kolejną obniżkę, kolejną promocję i kolejną rundę dopłat.

SAMR zapowiada „głębokie porządkowanie konkurencji inwolucyjnej”. Wcześniejsze dokumenty wskazywały szczególnie wrażliwe branże: platformy internetowe, fotowoltaikę, baterie litowe i samochody elektryczne. W gospodarce cyfrowej sprzedawca może dostać żądanie kolejnej obniżki, spaść w rankingu po zmianie algorytmu, czekać na płatność albo zapłacić karę według wewnętrznych zasad platformy. Do tego dochodzą rabaty, kupony i czerwone koperty, atrakcyjne dla klienta, lecz kosztowne dla sklepu.

Chińskie władze nie próbują zablokować zwykłej walki o klienta. Celują w sytuacje, w których największy gracz może zepchnąć mniejszych uczestników do sprzedaży poniżej kosztów albo narzucić im warunki, których nie są w stanie udźwignąć.

Reklamy AI i livestreaming pod lupą

W tegorocznych zadaniach nadzoru reklamowego wskazano livestreaming, reklamy z powoływaniem się na autorytety oraz materiały generowane przez AI. W chińskim e-commerce transmisja sprzedażowa, rekomendacja, płatna promocja i automatycznie tworzona treść często mieszają się na jednym ekranie telefonu.

Livestream może wyglądać jak swobodna rozmowa z klientem, choć w tle działa kampania reklamowa, podstawiona opinia albo wygenerowany głos. Przy kosmetykach, suplementach, usługach finansowych czy kursach edukacyjnych taka granica ma znaczenie. Kupujący ma wiedzieć, czy słucha opinii, reklamy, czy treści przygotowanej przez algorytm.

Nowe zadania obejmują sprzedawców, pośredników reklamowych, twórców transmisji i narzędzia do monitoringu. Sztuczna inteligencja ma pomagać w wykrywaniu naruszeń. Reklama tworzona przez AI sama trafi jednak pod ostrzejszą kontrolę.

Kontrola ma zostawiać ślad

Plan SAMR mówi też o nowych formach nadzoru. Pojawiają się kontrole zdalne, bezkontaktowe i model określany jako „zeskanuj kod, aby wejść do firmy”. Urzędnik ma zostawiać czytelny ślad, a przedsiębiorca ma wiedzieć, kto, kiedy i na jakiej podstawie sprawdza jego działalność.

Dla małych firm to nie jest detal techniczny. Prywatny zakład, sklep internetowy albo punkt gastronomiczny nie ma zwykle własnego działu prawnego. Zbyt częste kontrole, niejasne opłaty i różne interpretacje przepisów potrafią zabrać tyle samo energii co walka o klienta. W planie pojawia się zapowiedź prac nad zasadami dotyczącymi nielegalnych opłat wobec przedsiębiorstw oraz dalszego wzmacniania przeglądu uczciwej konkurencji.

Część usługowa dotyczy jednoosobowych działalności i małych firm. Administracja zapowiada model „kredyt + usługa” oraz większe wykorzystanie standardów, certyfikacji, badań i pomiarów. Dla producenta albo sprzedawcy może to rozstrzygać, czy wejdzie do większego łańcucha dostaw albo przygotuje produkt pod eksport.

Regulacja zamiast kolejnej kampanii

Dokument nie oznacza wycofania państwa z rynku. SAMR będzie mocniej pilnować reklam, promocji i praktyk cenowych. Różnica leży w tonie. Po latach ostrych kampanii wobec wielkich platform Pekin mówi dziś więcej o przewidywalnych zasadach dla prywatnych firm, mniejszej dowolności w kontrolach i ograniczaniu wojen rabatowych.

Najmocniej odczują to przedsiębiorcy średniej wielkości, sprzedawcy internetowi i firmy pracujące dla większych graczy. Niska cena pozostanie w Chinach potężną bronią. Urząd próbuje jednak zamknąć drogę do sytuacji, w której cała branża ściga się na marże niemożliwe do utrzymania, a rachunek za promocję płaci najsłabszy uczestnik rynku.

W najbliższych miesiącach te 34 zadania będą wracać przy kilku sporach naraz. Nadmiar mocy produkcyjnych, relacje platform ze sprzedawcami, reklama tworzona przez AI i zaufanie prywatnego biznesu do państwowego nadzoru stają się częścią tej samej układanki.

Źródła:

  1. Xinhua: SAMR ogłasza 34 zadania wspierające rozwój gospodarki prywatnej
  2. IT Home: reklamy AI, livestreaming i „inwolucyjna” konkurencja w planie SAMR
  3. The Paper: platformy, niskie ceny, algorytmy i walka z konkurencją „neijuan”
  4. Xinhua: dlaczego zatrzymanie „inwolucyjnej” konkurencji stało się tematem regulacyjnym
  5. 2026 National Advertising Supervision Work Points: livestreaming, reklamy z odwołaniem do autorytetów i reklamy AI