W tym roku chiński program kosmiczny obchodzi 70-lecie. Jego historia liczona jest od 8 października 1956 roku, gdy powołano Piąty Instytut Badawczy Ministerstwa Obrony Narodowej. Pierwszy satelita Dong Fang Hong-1 poleciał 24 kwietnia 1970 roku z Jiuquan na rakiecie Chang Zheng-1. Ponad trzy dekady później Yang Liwei wrócił na Ziemię w kapsule Shenzhou-5, a Chiny weszły do wąskiego grona państw zdolnych samodzielnie wysłać człowieka w kosmos.
Spis treści
Dziś chiński program kosmiczny kojarzy się ze stacją Tiangong, próbkami z Księżyca i planem załogowego lądowania przed 2030 rokiem. Jego początek był skromniejszy. Najpierw trzeba było zbudować rakietę, satelitę, system łączności, stacje naziemne i zespół inżynierów zdolnych utrzymać obiekt na orbicie.
Droga od pierwszych instytutów badawczych do lotów orbitalnych trwała kilkanaście lat. Najpierw budowano zaplecze rakietowe, ośrodki testowe, sieć śledzenia lotów i przemysł zdolny produkować własne systemy nośne. Dopiero na tym fundamencie mógł powstać satelita Dong Fang Hong-1.
Dong Fang Hong-1 miał nazwę, którą w Chinach znano z pieśni „Wschód jest czerwony”. Po wejściu na orbitę satelita nadawał melodię odbieraną przez stacje naziemne. Dla państwa, które dopiero budowało własny przemysł wysokich technologii, był to sygnał techniczny i polityczny zarazem.
Start z 1970 roku dał Chinom piąte miejsce w historii samodzielnych lotów orbitalnych, po Związku Radzieckim, Stanach Zjednoczonych, Francji i Japonii. Od 2016 roku właśnie 24 kwietnia obchodzony jest w Chinach Dzień Kosmosu. Data pierwszego satelity została wpisana w kalendarz państwowej pamięci o nauce i technice.
Dong Fang Hong-1 i początek chińskiej drogi w kosmos
Dong Fang Hong-1 poleciał na rakiecie Chang Zheng-1, znanej na Zachodzie jako Long March-1. Nazwa „Długi Marsz” wróci później przy niemal każdym większym chińskim projekcie kosmicznym. Kolejne rakiety tej rodziny wynosiły satelity telekomunikacyjne, meteorologiczne, nawigacyjne, statki załogowe, sondy księżycowe i moduły stacji orbitalnej.


W latach 70. i 80. Chiny rozwijały przede wszystkim własne zdolności satelitarne. Nie było jeszcze mowy o stałej obecności ludzi na orbicie. Najpierw liczyła się niezależność startu, budowa nośników, śledzenie obiektów, odzyskiwanie kapsuł i stopniowe przechodzenie od pojedynczych demonstracji do powtarzalnej pracy systemu.
W 1975 roku Chiny przeprowadziły pierwszy udany lot satelity odzyskiwalnego. Był to etap między samym wynoszeniem obiektów na orbitę a późniejszym programem załogowym. System odzyskiwania kapsuły wymagał opanowania powrotu przez atmosferę, procedur lądowania oraz pracy zespołów poszukiwawczych na Ziemi. Te doświadczenia wróciły później przy statkach Shenzhou i misjach księżycowych z próbkami.
Ten etap rzadko przebija się do popularnych opowieści o kosmosie, bo nie ma w nim efektownych zdjęć z powierzchni Księżyca ani transmisji ze stacji orbitalnej. Bez niego nie byłoby jednak Shenzhou, Tiangong, Chang’e ani Tianwen. Chińska droga w kosmos zaczęła się od cierpliwego budowania własnego zaplecza.
Projekt 921 i chiński program załogowy
Nowy etap zaczął się w 1992 roku, gdy Chiny uruchomiły program załogowy, znany jako Projekt 921. Plan miał trzy kroki. Najpierw należało wysłać astronautę w kosmos i bezpiecznie sprowadzić go na Ziemię. Potem opanować spacer kosmiczny, cumowanie i dłuższy pobyt na orbicie. Ostatnim etapem miała być własna stacja kosmiczna.
Pierwszy statek Shenzhou poleciał bez załogi w listopadzie 1999 roku. Był testem rakiety Long March-2F, kapsuły powrotnej, łączności, kontroli lotu i procedur odzyskiwania. Następne loty bezzałogowe sprawdzały systemy, które musiały zadziałać, zanim w kapsule usiądzie człowiek.
15 października 2003 roku z Jiuquan wystartował Shenzhou-5 z Yang Liweiem na pokładzie. Lot trwał niecałą dobę, ale zmienił miejsce Chin w historii astronautyki. Po powrocie kapsuły kraj stał się trzecim państwem, po Związku Radzieckim i Stanach Zjednoczonych, które samodzielnie wysłało człowieka w kosmos.

Ten lot miał też inny skutek. Kosmos przestał być w Chinach odległym projektem inżynierów i wojskowych ośrodków badawczych. Twarz Yang Liweia trafiła do szkół, książek, telewizji i późniejszych opowieści astronautów młodszego pokolenia. Dla wielu z nich Shenzhou-5 był pierwszym obrazem chińskiego kosmosu oglądanym na żywo.
Od pierwszego lotu do techniki dokowania
Po Shenzhou-5 program nie zatrzymał się na symbolicznym sukcesie. Shenzhou-6 w 2005 roku wydłużył czas pracy załogi na orbicie. Shenzhou-7 w 2008 roku przyniósł pierwszy chiński spacer kosmiczny, wykonany przez Zhai Zhiganga. Było to przejście od samego lotu do pracy człowieka poza statkiem.
Kolejnym progiem było cumowanie. Bez niego nie da się budować stacji, wymieniać załóg ani dostarczać zapasów. Chińskie laboratorium Tiangong-1, wyniesione w 2011 roku, służyło do sprawdzania spotkań i połączeń statków na orbicie. W 2012 roku Shenzhou-9 zadokował do Tiangong-1 z trzyosobową załogą, w której była Liu Yang, pierwsza Chinka w kosmosie.
Rok później Shenzhou-10 powtórzył lot do Tiangong-1 i przyniósł scenę, którą dobrze zapamiętały chińskie szkoły. Wang Yaping przeprowadziła lekcję z orbity, pokazując uczniom doświadczenia w mikrograwitacji. Program załogowy zaczął wtedy pracować nie tylko jako projekt techniczny, ale też jako narzędzie edukacji naukowej.
Tiangong-1 i Tiangong-2 przed własną stacją
Tiangong-1 i Tiangong-2 nie były jeszcze pełną stacją kosmiczną. Były laboratoriami orbitalnymi, na których testowano życie załogi, cumowanie, doświadczenia naukowe i pracę sprzętu poza atmosferą. Tiangong-2, wystrzelony w 2016 roku, prowadził już dziesiątki eksperymentów i sprawdzał rozwiązania potrzebne przy dłuższym pobycie ludzi na orbicie.

W tej części historii chiński program kosmiczny ma bardzo wyraźny rytm. Najpierw satelita i rakieta. Potem statek bez załogi. Następnie pierwszy astronauta. Później spacer kosmiczny, dokowanie i laboratoria orbitalne. Każdy krok zamykał jeden etap techniczny i otwierał następny.
Gdy w kwietniu 2021 roku poleciał moduł Tianhe, Chiny nie zaczynały budowy stacji od zera. Za tym startem stały dwie dekady lotów Shenzhou, doświadczenia z Tiangong-1 i Tiangong-2 oraz sieć ludzi, procedur i ośrodków naziemnych.
Stacja Tiangong i stała obecność Chin na orbicie
Stacja Tiangong zmieniła chiński program kosmiczny z serii wypraw w stałą obecność na orbicie. Od 2021 roku Chiny mają własne laboratorium kosmiczne, do którego regularnie latają załogi Shenzhou i statki transportowe Tianzhou.
Moduł Tianhe wystartował z Wenchang 29 kwietnia 2021 roku. To on stał się rdzeniem stacji Tiangong. Mieści przestrzeń mieszkalną, systemy podtrzymywania życia, sterowanie, napęd, porty dokowania i główne zaplecze pracy załogi. Po doświadczeniach z Tiangong-1 i Tiangong-2 Chiny weszły w etap budowy stałej stacji orbitalnej.
W 2022 roku do Tianhe dołączyły dwa moduły laboratoryjne. Wentian poleciał w lipcu, Mengtian w październiku. Po ich przyłączeniu stacja przybrała kształt litery T. Ten układ jest dziś najbardziej rozpoznawalnym obrazem chińskiej obecności na niskiej orbicie okołoziemskiej.
Tiangong nie jest kopią Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jest mniejszy, zbudowany według własnej architektury i obsługiwany przez chiński system statków, rakiet, kontroli lotu i lądowisk. Dla Pekinu oznacza to niezależną platformę do eksperymentów, szkolenia załóg i testowania technologii potrzebnych przy dalszych misjach.

Stacja Tiangong jako laboratorium na orbicie
Na stacji prowadzi się badania z medycyny kosmicznej, biologii, fizyki płynów, spalania, materiałów i technologii pracy w mikrograwitacji. Tianhe odpowiada za podstawowe funkcje stacji i część eksperymentów. Wentian jest związany zwłaszcza z naukami o życiu. Mengtian daje zaplecze do badań materiałowych i fizycznych w warunkach, których nie da się odtworzyć na Ziemi.
Chińskie źródła państwowe podawały w 2024 roku, że na Tiangong zrealizowano ponad 130 projektów badawczych i aplikacyjnych, a załogi sprowadziły na Ziemię setki próbek eksperymentalnych. Wśród nich były komórki, kryształy białek, nasiona i materiały poddane działaniu wysokich temperatur.
Dla astronautów Tiangong jest miejscem pracy, ale także domem na kilka miesięcy. Załogi wykonują eksperymenty, naprawy, testy sprzętu, lekcje z orbity, obserwacje Ziemi i spacery kosmiczne. Każda misja zostawia po sobie dane dla naukowców i doświadczenie dla następnej załogi.

Shenzhou, rotacja załóg i życie na stacji
Statki Shenzhou stały się linią załogową między Jiuquan a Tiangong. Każdy zabiera trzech astronautów. Start odbywa się na rakiecie Long March-2F, a powrót kończy się zwykle na lądowisku Dongfeng w Mongolii Wewnętrznej. Ten sam schemat, sprawdzany od pierwszych lotów programu, obsługuje dziś regularną wymianę załóg.
Shenzhou-12 w 2021 roku przywiózł pierwszą załogę do modułu Tianhe. Kolejne misje wydłużały pobyt ludzi na orbicie i ustaliły rytm pracy stacji. Przez kilka dni podczas zmian załóg na Tiangong przebywa naraz sześć osób. Starsza załoga przekazuje sprzęt, eksperymenty i harmonogram, a potem wraca na Ziemię.

Załoga Shenzhou-19, która wystartowała 30 października 2024 roku, spędziła na orbicie 183 dni. W trakcie misji astronauci wykonali trzy wyjścia poza stację, a jeden ze spacerów trwał około dziewięciu godzin. Był to najdłuższy spacer kosmiczny w historii chińskiego programu załogowego.
Ten schemat dobrze widać przy misji Shenzhou-20. Statek wystartował 24 kwietnia 2025 roku z Chen Dongiem, Chen Zhongruim i Wang Jie. Załoga miała spędzić na orbicie około sześciu miesięcy, prowadzić eksperymenty, obsługiwać stację i wykonać wyjścia poza Tiangong. Pod koniec misji do stacji przyleciał Shenzhou-21 z następną załogą, więc przez krótki czas na orbicie pracowało sześciu chińskich astronautów.

Po przekazaniu stacji załoga Shenzhou-20 miała wrócić własnym statkiem. Wtedy pojawił się problem. Kontrola wykazała ślady uszkodzenia okna kapsuły powrotnej Shenzhou-20. Według CMSA mogło dojść do uderzenia drobnego fragmentu kosmicznego śmiecia. Przy wejściu w atmosferę kapsuła przechodzi przez wysoką temperaturę, drgania i duże obciążenia, więc nawet niewielkie uszkodzenie okna nie mogło zostać potraktowane jak drobiazg.
Chińskie centrum kontroli lotu wybrało bezpieczniejszy wariant. Chen Dong, Chen Zhongrui i Wang Jie nie wrócili uszkodzonym Shenzhou-20, lecz skorzystali ze statku Shenzhou-21, który był już zadokowany do Tiangong po przylocie nowej załogi. 14 listopada 2025 roku wylądowali na Ziemi w kapsule Shenzhou-21.
Ta decyzja rozwiązała problem powrotu załogi Shenzhou-20, ale zostawiła na stacji kolejną załogę bez jej podstawowego statku powrotnego. Dlatego 25 listopada 2025 roku Chiny wysłały bezzałogowy Shenzhou-22. Statek zadokował do Tiangong i przejął rolę kapsuły zabezpieczającej astronautów pozostających na orbicie.
Shenzhou-20 został przy stacji do dalszych kontroli. Jego kapsuła wróciła bez astronautów 19 stycznia 2026 roku i wylądowała na lądowisku Dongfeng. Ten epizod pokazał, że stała obecność ludzi w kosmosie wymaga nie tylko regularnych startów, ale też gotowego planu awaryjnego, zapasowego statku i szybkiej reakcji całego systemu naziemnego.
W 2026 roku pobyt załogi Shenzhou-21 na orbicie został przedłużony o około miesiąc. Decyzja porządkowała harmonogram pracy stacji po awaryjnej sytuacji z kapsułą Shenzhou-20 i po wysłaniu statku Shenzhou-22 jako pojazdu zabezpieczającego.
Tianzhou, czyli dostawy paliwa, jedzenia i sprzętu
Stacja orbitalna nie działa bez transportu towarowego. Tę rolę pełnią statki Tianzhou. Przywożą jedzenie, wodę, ubrania, części zamienne, paliwo, materiały do eksperymentów i osobiste przesyłki dla załogi. Część ładunku wraca potem w kapsułach Shenzhou jako próbki naukowe.

Pierwszy Tianzhou poleciał w 2017 roku do laboratorium Tiangong-2. Był próbą systemu, który później stał się zapleczem stałej stacji. Po starcie Tianhe kolejne statki Tianzhou zaczęły dostarczać zaopatrzenie już bezpośrednio do Tiangong.
Tianzhou lata z Wenchang na rakiecie Long March-7. Ten wybór nie jest przypadkowy. Kosmodrom na Hainanie leży bliżej równika i obsługuje większe rakiety oraz ładunki potrzebne przy stacji i misjach dalekiego zasięgu. Jiuquan pozostał centrum lotów załogowych Shenzhou, a Wenchang stał się jednym z głównych portów cięższych misji.
11 maja 2026 roku wystartował Tianzhou-10. Statek poleciał z Wenchang na Long March-7 i tego samego dnia zadokował do tylnego portu modułu Tianhe. Na pokładzie miał zapasy dla Tiangong i ładunki eksperymentalne, w tym materiały do badań biologicznych, monitor gazów cieplarnianych oraz ultracienkie ogniwa słoneczne.
Tak wygląda codzienna strona programu, która zwykle znika za zdjęciami startów. Ktoś musi policzyć zapasy, zaplanować wymianę filtrów, wysłać próbki, zatankować stację i zostawić załodze narzędzia do kolejnego spaceru kosmicznego. Tianzhou robi dla Tiangong to, co transport kolejowy i magazyny robią dla miasta na Ziemi.
Program Chang’e i chińska droga na Księżyc
Program Chang’e przeniósł chiński program kosmiczny z orbity okołoziemskiej na Księżyc. Najpierw były orbitery, potem lądowniki i łaziki, następnie powrót próbek na Ziemię. W 2024 roku Chang’e-6 przywiozła materiał z niewidocznej strony Księżyca, czego wcześniej nie zrobiła żadna misja.
Chińska droga na Księżyc nie zaczęła się od zapowiedzi bazy ani od planu lądowania astronautów. Zaczęła się od mapowania, łączności, lotu po orbicie i sprawdzania, czy sonda potrafi bezpiecznie pracować daleko od Ziemi. Program Chang’e miał iść etapami, tak jak wcześniej loty załogowe Shenzhou.
Nazwa programu odwołuje się do Chang’e, postaci z chińskich opowieści o Księżycu. W tekstach naukowych i komunikatach państwowych za tą nazwą kryje się seria misji, które stopniowo zwiększały trudność. Chiny najpierw uczyły się obserwować Księżyc z orbity, później lądować, jeździć łazikiem, pobierać próbki i sprowadzać je na Ziemię.
Nie był to pojedynczy sukces pokazowy. Każda misja zostawiała technologię potrzebną przy następnej. Orbiter pomagał wybrać miejsca lądowania. Lądownik i łazik przygotowywały pobieranie próbek. Powrót próbek otworzył drogę do badań laboratoryjnych i planów stałej infrastruktury na południowym biegunie Księżyca.
Chang’e-1 i Chang’e-2, pierwsze mapy Księżyca
Chang’e-1 wystartowała w 2007 roku. Była pierwszą chińską sondą księżycową i pracowała na orbicie wokół Księżyca. Jej zadaniem było mapowanie powierzchni, badanie składu gruntu i sprawdzanie systemów potrzebnych przy dalszych lotach. Dla programu był to odpowiednik pierwszego kroku z czasów Dong Fang Hong-1, ale wykonany już poza orbitą okołoziemską.
Chang’e-2 poleciała w 2010 roku. Dostarczyła dokładniejszych danych o powierzchni i miejscach potencjalnych lądowań. Po zakończeniu głównej pracy sonda wykonała dalsze zadania w przestrzeni kosmicznej, pokazując, że chińskie centrum kontroli lotu może prowadzić pojazd poza prostym schematem orbity księżycowej.
Te dwie misje nie przyniosły zdjęć łazika ani próbek w laboratorium, ale uporządkowały podstawową wiedzę techniczną. Chiny dostały własne mapy, własne dane i własne doświadczenie w prowadzeniu sondy na dystansie prawie 400 tysięcy kilometrów od Ziemi.
Chang’e-3 i pierwszy chiński łazik na Księżycu
Chang’e-3 wylądowała na Księżycu w grudniu 2013 roku. Na powierzchnię trafił lądownik i łazik Yutu, czyli Jadeitowy Królik. Było to pierwsze miękkie lądowanie na Księżycu od 1976 roku. Po latach, w których Księżyc pozostawał głównie obiektem obserwacji z orbity, Chiny wróciły do pracy bezpośrednio na jego powierzchni.
Yutu badał grunt, przesyłał zdjęcia i sprawdzał mobilność łazika w księżycowym pyle. Misja miała też znaczenie techniczne. Lądowanie wymagało precyzyjnego hamowania, autonomicznego wyboru miejsca i utrzymania łączności z powierzchnią. Te rozwiązania wrócą później przy trudniejszych zadaniach.


Chang’e-3 dała Chinom pierwszy własny punkt pracy na Księżycu. Od tego momentu program przestał być wyłącznie obserwacją z orbity. Stał się serią operacji na powierzchni, z lądownikiem, łazikiem i zespołem naukowców czekających na dane z konkretnego miejsca.
Chang’e-4 i niewidoczna strona Księżyca
Chang’e-4 wykonała zadanie, którego wcześniej nie przeprowadził nikt. W styczniu 2019 roku lądownik i łazik Yutu-2 osiadły w rejonie basenu Biegun Południowy-Aitken po niewidocznej stronie Księżyca. To nie jest „ciemna strona”, bo dociera tam światło Słońca. Jest niewidoczna z Ziemi, dlatego wymaga osobnego systemu łączności.
Przed lądowaniem Chiny wysłały satelitę przekaźnikowego Queqiao. Bez niego sygnał z lądownika nie mógłby przejść bezpośrednio na Ziemię. Ten element często znika w krótkich opisach misji, choć właśnie on tłumaczy skalę trudności. Chang’e-4 była nie tylko lądowaniem, ale także ćwiczeniem komunikacji z miejscem ukrytym za tarczą Księżyca.
Basen Biegun Południowy-Aitken należy do najstarszych i największych struktur uderzeniowych na Księżycu. Dane z tego obszaru pomagają badać różnice między widoczną i niewidoczną stroną oraz dawną historię skorupy księżycowej. Dla chińskiego programu był to też sprawdzian pracy w rejonie, który później wróci przy Chang’e-6 i planach bieguna południowego.
Chang’e-5 i powrót próbek z widocznej strony
Chang’e-5 wystartowała w listopadzie 2020 roku i wróciła na Ziemię w grudniu. Misja pobrała 1731 gramów próbek z rejonu Oceanus Procellarum. Był to pierwszy powrót materiału księżycowego od czasów radzieckiej Łuny-24 z 1976 roku.
Ta misja była trudniejsza niż samo lądowanie. Sonda musiała osiąść na powierzchni, pobrać materiał, wystartować z Księżyca, spotkać się z orbiterem, przekazać próbki do kapsuły powrotnej i wejść w atmosferę Ziemi. Każdy z tych manewrów był potrzebny przy późniejszym planowaniu misji załogowych.
Próbki Chang’e-5 szybko stały się materiałem dla geologów. Pozwoliły badać młodsze skały wulkaniczne i uzupełnić luki zostawione przez wcześniejsze misje amerykańskie i radzieckie. Chiński program księżycowy zaczął dostarczać nie tylko obrazów i danych z instrumentów, ale także fizyczny materiał do laboratoriów.
Chang’e-6 i pierwsze próbki z niewidocznej strony
Chang’e-6 wystartowała 3 maja 2024 roku z Wenchang. Lądownik trafił do basenu Biegun Południowy-Aitken, czyli na niewidoczną stronę Księżyca. 25 czerwca kapsuła powrotna wylądowała w północnych Chinach. Na Ziemię trafiło 1935,3 grama skał i pyłu księżycowego.
Był to pierwszy w historii powrót próbek z niewidocznej strony Księżyca. Różnica nie jest tylko geograficzna. Niewidoczna strona ma inną historię geologiczną, inną grubość skorupy i inne warunki obserwacji niż część zwrócona ku Ziemi. Materiał z Chang’e-6 pozwala porównywać oba obszary na podstawie próbek, a nie wyłącznie pomiarów z orbity.
Chińskie badania próbek zaczęły przynosić wyniki już w kolejnych miesiącach. Naukowcy analizowali skład chemiczny, ślady dawnego pola magnetycznego i historię basenu uderzeniowego. W 2025 roku Xinhua pisała o pracach nad próbkami z Chang’e-6 jako o materiale pomagającym rozumieć najstarsze etapy historii Księżyca.
Chang’e-6 miała też wymiar międzynarodowy. Na pokładzie znalazły się zagraniczne ładunki naukowe, między innymi z Europy i Pakistanu. Chiny związały w tej misji własny cel techniczny z udziałem wybranych partnerów badawczych.
Chang’e-7, Chang’e-8 i południowy biegun Księżyca
Następne misje mają przenieść ciężar programu w rejon południowego bieguna Księżyca. Chang’e-7, planowana wokół 2026 roku, ma badać środowisko i zasoby tego obszaru. W chińskich zapowiedziach pojawiają się orbiter, lądownik, łazik i mały pojazd latający nad powierzchnią.
Południowy biegun interesuje naukowców i inżynierów z kilku powodów. Są tam rejony o długim dostępie do światła słonecznego i kratery pozostające przez bardzo długi czas w cieniu. W takich miejscach mogą znajdować się ślady lodu wodnego. Dla przyszłej infrastruktury księżycowej woda nie jest tylko tematem naukowym. Może być surowcem dla życia załogi, paliwa i lokalnej produkcji.
Chang’e-8, planowana około 2028 roku, ma sprawdzać wykorzystanie zasobów na miejscu. Chińskie komunikaty łączą ją z eksperymentami dotyczącymi technologii potrzebnych przy przyszłej bazie. W 2025 roku podano, że misja ma działać w rejonie Leibnitz-Beta Plateau w pobliżu południowego bieguna.
Chang’e-7 i Chang’e-8 mają stworzyć podstawę pod Międzynarodową Stację Badań Księżyca, znaną jako ILRS. Według chińskich zapowiedzi podstawowy model stacji ma powstać do 2035 roku w rejonie południowego bieguna, a model rozszerzony w latach 40. XXI wieku. Nie jest to jeszcze baza z załogą, lecz projekt infrastruktury naukowej na powierzchni i orbicie Księżyca.
ILRS i chińska wizja stałej pracy na Księżycu
ILRS ma być siecią urządzeń naukowych, energetycznych, komunikacyjnych i transportowych. Chińskie źródła opisują ją jako projekt otwarty dla partnerów międzynarodowych. W 2025 roku Gov.cn pisał o kolejnych partnerach oraz o tym, że Chang’e-7 i Chang’e-8 będą częścią podstawowego modelu.
W tej wizji Księżyc nie jest celem jednorazowej wyprawy. Ma stać się miejscem powtarzalnych badań, testów technologii, pracy robotów i przygotowań do dalszej eksploracji. Taki kierunek dobrze pasuje do całej historii programu Chang’e. Najpierw orbita, potem lądowanie, następnie próbki, później zasoby i infrastruktura.
Program księżycowy jest też mostem między stacją Tiangong a załogowym lądowaniem. Na orbicie Chiny uczą się długiego pobytu ludzi i logistyki. Na Księżycu roboty sprawdzają teren, łączność, próbki i zasoby. Dopiero połączenie tych dwóch doświadczeń prowadzi do celu, który Pekin oficjalnie wyznaczył na koniec dekady.

Tianwen, BeiDou i rakiety Long March
Tianwen, BeiDou i rakiety Long March pokazują drugą stronę chińskiego programu kosmicznego. To już nie tylko loty załogowe i Księżyc, ale także Mars, asteroidy, nawigacja satelitarna, nowe rakiety, komercyjne starty i zasady pracy w coraz ciaśniejszej przestrzeni orbitalnej.
Po stacji Tiangong i programie Chang’e łatwo patrzeć na chiński program kosmiczny przez dwa obrazy. Pierwszy to astronauta w module orbitalnym. Drugi to łazik albo próbki z Księżyca. Chińska astronautyka jest jednak szersza. Obejmuje misje planetarne Tianwen, system nawigacji BeiDou, rodziny rakiet Long March, sektor komercyjny, satelity użytkowe i prace nad bezpieczeństwem orbity.
Ta część programu jest mniej widowiskowa niż lądowanie na Księżycu, ale codziennie wpływa na gospodarkę i naukę. Satelity dają pozycję, czas, dane o pogodzie, zdjęcia Ziemi i łączność. Rakiety decydują, jak często można wysyłać ładunki. Misje planetarne pokazują, czy Chiny potrafią prowadzić sondy przez lata, daleko poza orbitą okołoziemską.
Tianwen-1 i chiński łazik na Marsie
Tianwen-1 wystartował 23 lipca 2020 roku. Była to pierwsza samodzielna chińska misja marsjańska, z orbiterem, lądownikiem i łazikiem Zhurong. W lutym 2021 roku sonda weszła na orbitę Marsa, a w maju lądownik osiadł na równinie Utopia Planitia. Kilka dni później Zhurong zjechał na powierzchnię.
Dla Chin był to skok technologiczny. Jedna misja połączyła wejście na orbitę Marsa, lądowanie i pracę łazika. Takie zadanie wymaga nawigacji międzyplanetarnej, hamowania w atmosferze, komunikacji z dużym opóźnieniem i odporności sprzętu na marsjańskie warunki.
Zhurong badał grunt, strukturę podpowierzchniową i lokalne warunki środowiskowe. Orbiter kontynuował obserwacje planety i przekazywanie danych. Chińskie źródła państwowe podawały w 2026 roku, że z misji Tianwen-1 udostępniono już terabajty danych naukowych dla badaczy.
Tianwen-1 ma w historii programu podobne miejsce jak Shenzhou-5 albo Chang’e-3. Nie zamknął tematu, tylko otworzył nową gałąź. Po lotach wokół Ziemi i misjach księżycowych Chiny weszły w eksplorację planetarną prowadzoną własnym systemem sond, stacji naziemnych i zespołów naukowych.

Tianwen-2, asteroida i kometa w jednej misji
29 maja 2025 roku z Xichang wystartował Tianwen-2. Sonda poleciała na rakiecie Long March-3B jako pierwsza chińska misja pobrania próbek z asteroidy. Celem jest obiekt 2016HO3, a po zakończeniu tej części wyprawy sonda ma ruszyć dalej, do komety pasa głównego 311P.
Ten plan ma inną skalę czasu niż lot załogowy na stację. Tianwen-2 ma pracować przez około dekadę. Najpierw musi dolecieć do małego ciała niebieskiego, pobrać materiał i odesłać próbki na Ziemię. Potem ma kontynuować podróż do drugiego celu, położonego dalej niż Mars.
Asteroidy są małe, nieregularne i słabo przyciągają sondę. Pobranie próbek nie przypomina wiercenia na dużej planecie. Wymaga dokładnej nawigacji, bardzo krótkiego kontaktu z powierzchnią albo pracy blisko obiektu i stabilnego powrotu kapsuły. Dla chińskich inżynierów to kolejna szkoła precyzji po Chang’e-5 i Chang’e-6.
W chińskiej serii Tianwen następne miejsce zajmuje Tianwen-3. Według komunikatów z 2026 roku misja ma wystartować około 2028 roku i sprowadzić próbki z Marsa około 2031 roku. Plan obejmuje lądownik, pojazd startowy, moduł serwisowy, orbiter i moduł powrotny.
Powrót próbek z Marsa jest jednym z najtrudniejszych zadań robotycznej astronautyki. Trzeba wylądować, pobrać materiał, wystartować z powierzchni Marsa, spotkać się na orbicie z innym pojazdem i wrócić na Ziemię. Chang’e dała Chinom doświadczenie na Księżycu. Tianwen-3 ma sprawdzić podobną logikę na planecie oddalonej o dziesiątki albo setki milionów kilometrów.
System BeiDou i kosmos używany na Ziemi
System BeiDou jest mniej efektowny od łazika marsjańskiego, ale bliższy codziennemu życiu. To chiński system nawigacji satelitarnej, który daje pozycjonowanie, nawigację i czas. Jego globalna wersja, BeiDou-3, została uruchomiona jako pełny system w 2020 roku.
BeiDou pracuje w transporcie, rolnictwie, geodezji, ratownictwie, energetyce, portach, logistyce i telefonach. Daje sygnał potrzebny ciężarówkom, statkom, maszynom rolniczym, dronom, mapom i systemom miejskim. W tej części chiński program kosmiczny schodzi z obrazów rakiet do spraw, które dzieją się na drogach, polach, placach budowy i w aplikacjach.
Chiny traktują BeiDou nie tylko jako odpowiednik GPS, ale jako część infrastruktury cyfrowej. W dokumentach planistycznych pojawia się rozwijanie zastosowań BeiDou w przemyśle i konsumpcji masowej. W 2026 roku CNSA mówiła o przyspieszaniu wykorzystania systemu w branżach gospodarki i usługach dla zwykłych użytkowników.
Ta warstwa programu kosmicznego dobrze tłumaczy, dlaczego Pekin inwestuje w satelity nawet wtedy, gdy nie wiąże się to z wielkimi zdjęciami z misji. Nawigacja, czas i pozycja są potrzebne inteligentnemu transportowi, automatyzacji, bezpieczeństwu morskiemu, rolnictwu precyzyjnemu i przemysłowi danych.
Rakiety Long March i dostęp do orbity
Żaden z tych programów nie działa bez rakiet. Rodzina Long March wynosiła pierwszego satelitę, statki Shenzhou, moduły Tiangong, sondy Chang’e, Tianwen i satelity BeiDou. W tej rodzinie mieszczą się różne konstrukcje, od rakiet do lotów załogowych po ciężkie nośniki z Wenchang.

Long March-2F pozostaje rakietą programu Shenzhou. Long March-5 wynosiła ciężkie ładunki, w tym elementy programu księżycowego i moduły stacji. Long March-7 obsługuje statki transportowe Tianzhou. Long March-3B poleciała z Tianwen-2. Każdy typ ma swoje miejsce w logistyce programu.
Największe oczekiwania dotyczą dziś Long March-10. To nowa rodzina rakiet przygotowywana pod załogową wyprawę na Księżyc. 11 lutego 2026 roku Chiny przeprowadziły w Wenchang test niskiego lotu demonstracyjnego Long March-10 oraz próbę awaryjnego przerwania lotu statku Mengzhou przy maksymalnym ciśnieniu dynamicznym.
Mengzhou ma być nowym statkiem załogowym dla misji poza niską orbitę okołoziemską. Lanyue ma być lądownikiem księżycowym. W komunikatach CMSA pojawiają się też skafander Wangyu i łazik Tansuo. Nazwy brzmią literacko, ale stoją za nimi konkretne elementy przyszłego lądowania.
Chiny zapowiadają załogowe lądowanie na Księżycu przed 2030 rokiem. Ten cel nie opiera się już tylko na deklaracji. W latach 2025 i 2026 pokazywano testy rakiety, statku, lądownika i elementów naziemnych w Wenchang. Do lotu pozostało wiele prób, ale program przeszedł z makiet i harmonogramów do sprawdzania sprzętu.
Komercyjny kosmos i satelity w planach Chin
Obok państwowych gigantów rośnie w Chinach sektor komercyjny. Nie oznacza to prostego kopiowania amerykańskiego modelu prywatnej astronautyki. Chiński rynek działa bliżej polityki przemysłowej państwa, z udziałem firm państwowych, spółek prywatnych, lokalnych władz, parków przemysłowych i zamówień publicznych.
CNSA ogłosiła w 2025 roku plan wspierania komercyjnej astronautyki do 2027 roku. W dokumentach związanych z 15. planem pięcioletnim sektor kosmiczny pojawia się wśród strategicznych branż wschodzących. Mowa jest o większej produkcji satelitów i rakiet, technologiach wielokrotnego użytku, nowych systemach napędowych i sprawniejszej obsłudze startów.
W 2025 roku Chiny wykonały 92 starty kosmiczne, o 35 procent więcej niż rok wcześniej. Państwowe media podkreślały też przyspieszenie budowy systemów internetu satelitarnego i linii produkcyjnych dla dużych konstelacji. To przesuwa program z pojedynczych misji w stronę seryjnej pracy przemysłu.
Sektor komercyjny przejmuje część zadań, które nie muszą obciążać głównych programów państwowych. Firmy mogą wynosić satelity obserwacyjne i komunikacyjne, testować odzyskiwanie stopni rakietowych, budować zaplecze dla internetu satelitarnego i obsługiwać mniejsze ładunki. Dla prowincji i miast oznacza to nową część gospodarki wysokich technologii, z fabrykami, parkami przemysłowymi i lokalnymi łańcuchami dostaw.

Prawo kosmiczne, śmieci orbitalne i bezpieczeństwo
Rozbudowa chińskiego programu kosmicznego wymaga nie tylko rakiet, satelitów i stacji orbitalnej, lecz także zasad ich używania. Chiny mają przepisy dotyczące rejestracji obiektów kosmicznych, zarządzania startami cywilnymi, ochrony obiektów kosmicznych oraz ograniczania śmieci kosmicznych. Wraz z rozwojem firm komercyjnych te regulacje będą miały coraz większe znaczenie dla całego sektora.
Biała księga o programie kosmicznym z 2021 roku pokazuje, jak Pekin opisuje swoje podejście do przestrzeni kosmicznej. W dokumencie pojawia się pokojowe wykorzystanie kosmosu, sprzeciw wobec przenoszenia wyścigu zbrojeń poza Ziemię, współpraca międzynarodowa i ochrona środowiska orbitalnego. To język polityczny, ale łączy się z codziennym zarządzaniem satelitami, startami i danymi.
Najtrudniejszym problemem pozostaje ruch na orbicie. Stare stopnie rakiet, nieczynne satelity i drobne odłamki poruszają się z ogromną prędkością. Operatorzy muszą wiedzieć, gdzie znajdują się obiekty, które mogą zagrozić działającym systemom, kiedy zmienić orbitę i jak zakończyć pracę satelity, żeby nie zostawić po nim kolejnego zagrożenia.
Dlatego obok nowych rakiet i misji rośnie znaczenie świadomości sytuacyjnej w kosmosie. Obejmuje ona katalogowanie obiektów orbitalnych, przewidywanie zbliżeń, ocenę ryzyka, wymianę danych i procedury manewrów. To mniej widoczna część programu, ale bez niej nie da się bezpiecznie rozwijać stacji, nawigacji satelitarnej, obserwacji Ziemi i przyszłych konstelacji.
Chińskie prawo kosmiczne nadal rozwija się razem z programem. Im więcej podmiotów wysyła ładunki na orbitę, tym ważniejsze stają się zezwolenia, standardy techniczne, odpowiedzialność operatorów i kontrola nad końcem misji. Kosmos przestaje być domeną kilku państwowych projektów, a staje się obszarem, który potrzebuje stałych reguł działania.
Współpraca międzynarodowa i polski wątek w chińskiej astronautyce
Chiński program kosmiczny jest narodowy, ale nie jest zamknięty. Widać to w misjach naukowych, projektach stacji Tiangong i programie księżycowym. Na Chang’e-6 poleciały zagraniczne ładunki naukowe z Europy i Pakistanu. Przy ILRS Chiny zbierają partnerów wokół przyszłej infrastruktury księżycowej. Przy Tianwen-3 zapowiadane są międzynarodowe ładunki i współpraca przy badaniach Marsa.
Jest również polski wątek, który pojawia się przy badaniach prowadzonych na chińskich laboratoriach orbitalnych. W 2016 roku na Tiangong-2 poleciał detektor POLAR, instrument do badania rozbłysków gamma, przygotowany w ramach współpracy zespołów z Chin, Szwajcarii i Polski. Polscy naukowcy uczestniczyli w przygotowaniu części aparatury, a eksperyment miał pomóc w badaniu jednych z najgwałtowniejszych zjawisk we Wszechświecie. Później do programu eksperymentów na Chińskiej Stacji Kosmicznej wybrano POLAR-2, projekt z udziałem Narodowego Centrum Badań Jądrowych oraz partnerów ze Szwajcarii, Niemiec i Chin.

POLAR-2 jest ważny nie dlatego, że daje efektowną scenę z orbity, lecz dlatego, że pokazuje sposób wejścia zagranicznych zespołów do chińskiego programu. Nie chodzi tu o wspólną załogę ani o polityczny gest, ale o konkretny instrument, integrację ze stacją, dane naukowe i lata pracy laboratoriów. W maju 2026 roku NCBJ informowało o spotkaniu konsorcjum POLAR-2 w Pekinie, poświęconym technicznej integracji instrumentu z Tiangong.
Najbardziej widoczny gest otwarcia Tiangong dotyczy Pakistanu. W kwietniu 2026 roku Muhammad Zeeshan Ali i Khurram Daud przyjechali do Chin jako pierwsi zagraniczni kandydaci przyjęci do szkolenia w chińskim programie załogowym. Po treningu i ocenach jeden z nich ma polecieć na Tiangong jako specjalista ładunku. Byłby to pierwszy cudzoziemiec na chińskiej stacji kosmicznej.
Ten model współpracy różni się od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tiangong pozostaje chińską stacją, a programy księżycowe i planetarne prowadzą chińskie instytucje. Partnerzy wchodzą przez instrumenty naukowe, eksperymenty, dane, próbki, szkolenia albo projekty powiązane z ILRS.
Dla Chin taka współpraca daje partnerów przy misjach, które już latają albo mają twardy harmonogram. Dla naukowców oznacza dostęp do orbity, próbek i danych. Dla państw takich jak Pakistan jest też wejściem do załogowej astronautyki bez budowania własnej stacji orbitalnej.
Xuntian i nowa warstwa chińskiej nauki o kosmosie
W chińskim programie kosmicznym rośnie obszar, który nie mieści się w prostym obrazie rakiety, stacji albo lądownika. To astronomia orbitalna i wielkie instrumenty naukowe. Najbardziej znanym z nich ma być Xuntian, czyli Chiński Teleskop Stacji Kosmicznej. Ma pracować na podobnej orbicie jak Tiangong, ale nie jako kolejny moduł stacji. Będzie samodzielnym obserwatorium, które w razie potrzeby może zbliżyć się do stacji w celu obsługi i napraw.

Przy Xuntian stacja Tiangong dostaje dodatkową rolę. Nie służy już tylko pobytowi astronautów i eksperymentom w mikrograwitacji. Staje się zapleczem dla instrumentu, który ma badać galaktyki, ciemną materię, ciemną energię i historię rozszerzania się Wszechświata. Człowiek na orbicie jest tu częścią infrastruktury, która ma utrzymać duże urządzenie naukowe przy życiu przez wiele lat.
Xuntian ma dać Chinom własne duże okno obserwacyjne poza atmosferą. Ziemskie teleskopy widzą kosmos przez powietrze, pogodę i zakłócenia. Według zapowiedzi z początku 2026 roku start teleskopu przesunięto na końcówkę 2026 roku albo 2027 rok. Do czasu startu pozostaje projektem przygotowywanym w ramach chińskiego systemu załogowego, przemysłowego i naukowego.
Po Xuntian kolejność wydarzeń będzie już mniej widowiskowa niż pierwszy lot Yang Liweia czy próbki Chang’e-6, ale równie ważna. Chiny będą sprawdzać, czy potrafią utrzymać naraz stację z załogą, transport towarowy, teleskop orbitalny, program księżycowy, misje planetarne i komercyjny sektor satelitarny.
Najbliższe sygnały przyjdą z Wenchang przy testach Long March-10, Mengzhou i Lanyue, z programu Chang’e-7 i Chang’e-8 przy południowym biegunie Księżyca, z Tianwen-2 lecącego do asteroidy 2016HO3 oraz z przygotowań Tianwen-3 do marsjańskich próbek. To jest już inny etap niż pojedynczy rekord. Chiński kosmos staje się systemem, który ma działać równolegle na orbicie Ziemi, przy Księżycu i daleko poza nim.
Historia chińskiego programu kosmicznego układa się dziś w ciąg kolejnych etapów. Najpierw powstały instytuty rakietowe z połowy lat 50., później Dong Fang Hong-1 i własne loty orbitalne, następnie satelity odzyskiwalne, program Shenzhou, stacja Tiangong, system BeiDou oraz misje Chang’e i Tianwen. Awaryjna sytuacja z kapsułą Shenzhou-20 pokazała z kolei inną stronę tej historii. Chiński program nie działa już jako seria pojedynczych demonstracji technologii, lecz jako rozbudowany system zdolny utrzymać stałą obecność ludzi na orbicie i reagować na problemy w trakcie misji.
Źródła
- China National Space Administration, komunikaty i materiały o programach Chang’e, Tianwen, BeiDou oraz współpracy międzynarodowej
- China Manned Space Agency, komunikaty o programie Shenzhou, stacji Tiangong, statkach Tianzhou i przygotowaniach do lotu księżycowego
- Gov.cn, informacje rządowe ChRL o programie kosmicznym, systemie BeiDou, planach księżycowych i dokumentach strategicznych
- Xinhua, bieżące depesze o misjach Shenzhou, Tianzhou, Chang’e, Tianwen, Long March i chińskim sektorze kosmicznym
- Xinhua, rocznicowy materiał „70 lat chińskiego programu kosmicznego”
- Xinhua, powrót załogi Shenzhou-20 na Ziemię statkiem Shenzhou-21
- Xinhua, pierwszy spacer kosmiczny załogi Shenzhou-19
- Reuters, przedłużenie pobytu załogi Shenzhou-21 na orbicie
- China Aerospace Science and Technology Corporation, informacje o rakietach Long March, statkach kosmicznych i zapleczu przemysłowym programu
- The State Council Information Office of the PRC, China’s Space Program: A 2021 Perspective
- BeiDou Navigation Satellite System, informacje o chińskim systemie nawigacji satelitarnej i jego zastosowaniach
- CGTN, materiały o teleskopie Xuntian i przygotowaniach do pracy Chińskiego Teleskopu Stacji Kosmicznej
























