Rowery w metrze w Pekinie pojawiły się w nowym pilotażowym programie „Rail + Cycling”. W Warszawie taka informacja nie zrobiłaby większego wrażenia: rower można zabrać do metra od dawna i bez osobnego biletu, o ile nie utrudnia podróży innym pasażerom. W chińskiej stolicy stawka jest większa. Miasto sprawdza, czy pełnowymiarowy jednoślad da się włączyć w codzienną pracę najdłuższej sieci metra świata.

Program ruszył 10 maja. Obejmuje 11 stacji na czterech liniach: 6, 17, Changping i S1. Działa wyłącznie w weekendy, poza dniami roboczymi i świętami. Bilet kosztuje 30 juanów i obejmuje jednego pasażera oraz jeden rower. Można go kupić w aplikacji Yitongxing z wyprzedzeniem do 30 dni.

Nie jest to więc otwarcie całej sieci dla wszystkich rowerzystów. Pekin wybrał konkretne stacje, osobną taryfę i dodatkową procedurę wejścia. Do wagonu można wprowadzić tylko jednoosobowy rower napędzany siłą mięśni, z kołami o średnicy nie większej niż 71 cm. Przed przejściem dalej personel sprawdza pojazd, a następnie zakłada na niego ochronną osłonę.

Skala robi różnicę

W Polsce rower w komunikacji miejskiej jest najczęściej traktowany jak większy bagaż. Warszawskie zasady pozwalają przewozić go bezpłatnie, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych: przy złej pogodzie, usterce albo nagłej zmianie planu podróży. W metrze powinien stać przy pierwszych albo ostatnich drzwiach składu.

W Pekinie ten sam przedmiot staje się wyzwaniem logistycznym. Trzeba go przeprowadzić przez bramki, kontrolę bezpieczeństwa, korytarze, windy, schody ruchome i perony. Każdy z tych punktów ma znaczenie w systemie, przez który codziennie przepływają ogromne potoki pasażerów.

Liczby dobrze pokazują skalę zadania. Po otwarciu trzech nowych odcinków w grudniu 2024 roku pekińska sieć miejskiego transportu szynowego osiągnęła 879 km, 29 linii i 522 stacje. To najdłuższa sieć w Chinach i najdłuższe metro świata. W całym kraju taki transport działał w marcu 2025 roku w 54 miastach, na 326 liniach, których łączna długość zbliżała się do 11 tys. km.

Nie bagaż, lecz usługa

Nowy program odpowiada na zmianę sposobu korzystania z miasta. W Pekinie rośnie popularność dłuższych tras rowerowych, zwłaszcza weekendowych wyjazdów rekreacyjnych poza ścisłe centrum. Metro ma skrócić dojazd do takich miejsc i połączyć odległe dzielnice z trasami, do których samym rowerem jechałoby się zbyt długo.

W Warszawie pasażer zabiera rower do metra wtedy, gdy pozwala na to miejsce i sytuacja w pojeździe. W Pekinie powstała usługa zaplanowana z góry: płatna, weekendowa i skierowana do konkretnej grupy użytkowników. Jej sens polega nie na ratunkowym przewozie jednośladu, ale na połączeniu dwóch etapów podróży.

Dla miasta to także sposób na lepsze wykorzystanie transportu publicznego poza godzinami największego obciążenia. Metro obsługuje długi dystans, rower daje swobodę na początku albo końcu trasy. Razem tworzą łańcuch przemieszczania się po mieście, w którym szybka kolej miejska nie zastępuje roweru, tylko wydłuża jego zasięg.

Przewóz rowerów w metrze jako weekendowy test

Pekin nie znosi ograniczeń jednym ruchem. Sprawdza, które stacje nadają się do takiego rozwiązania, kiedy rowery nie zakłócają pracy systemu i jakie procedury są potrzebne, by nie obniżyć bezpieczeństwa pasażerów. Jeśli pilotaż się sprawdzi, może zostać rozszerzony. Jeśli okaże się zbyt trudny organizacyjnie, miasto dostanie dane pokazujące, gdzie kończy się wygoda użytkownika, a zaczyna problem przepustowości.

To transportowy eksperyment z codzienności, nie wielka reforma ogłoszona od razu dla całej metropolii. Najpierw ograniczona próba, potem korekta, dopiero później ewentualne rozszerzenie. W kraju, który zbudował największą krajową sieć miejskiego transportu szynowego na świecie, rower przestaje być tylko symbolem dawnego Pekinu. Staje się jednym z elementów nowoczesnego, wielowarstwowego systemu poruszania się po mieście.

Źródła i materiały wykorzystane w tekście:


Czytaj także: Polska-Chiny, Polityka, Gospodarka, Ludzie, Analizy i Przewodniki.