Chiński rynek uprawnień do emisji ma przestać być systemem skupionym głównie na energetyce i kilku gałęziach ciężkiego przemysłu. Pekin zapowiada włączenie m.in. petrochemii i chemii, a po kolejnych rozszerzeniach system ma obejmować około 80 proc. emisji CO₂ w kraju. Już dziś uczestniczy w nim 3680 dużych emitentów.

Skala rynku szybko rośnie. Do końca sierpnia 2026 roku łączny wolumen obrotu uprawnieniami sięgnął 961 mln ton, a wartość transakcji 65,699 mld juanów. System ruszył w lipcu 2021 roku od ponad 2 tys. przedsiębiorstw energetycznych. Wraz z energetyką obejmuje dziś także hutnictwo stali, cement i produkcję aluminium. Łącznie system obejmuje ponad 65 proc. chińskich emisji dwutlenku węgla.

CO₂ zaczyna mieć konkretną cenę dla przemysłu

Mechanizm jest prosty: przedsiębiorstwo dostaje określoną pulę uprawnień. Jeśli dzięki modernizacji zużywa mniej energii i ogranicza emisje, nadwyżkę może sprzedać. Jeżeli przekroczy przydział, musi dokupić brakujące uprawnienia. W praktyce inwestycja w bardziej oszczędną technologię może więc pojawić się nie tylko w raporcie środowiskowym, ale też w rachunku wyników.

Dobrym przykładem jest elektrownia Hubei Huadian Xiangyang. Po częściowym zastąpieniu paliwa biomasą firma zaczęła sprzedawać niewykorzystane uprawnienia i uzyskała z tego ponad 25 mln juanów. Z kolei raport o rozwoju rynku za 2026 rok szacuje, że w ciągu pięciu lat mechanizm obniżył koszty redukcji emisji w energetyce o około 56,8 mld juanów, a 1173 przedsiębiorstwa o bardziej zaawansowanych technologiach uzyskały łącznie 35,69 mld juanów korzyści związanych z redukcją emisji.

Teraz system ma wejść głębiej w przemysł. Xinhua wskazuje petrochemię i przemysł chemiczny jako kolejne branże przewidziane do włączenia. Ministerstwo Ekologii i Środowiska już w tegorocznych zasadach raportowania objęło również m.in. produkcję szkła płaskiego, hutnictwo miedzi, papiernictwo i lotnictwo cywilne. To nie znaczy, że wszystkie te sektory są już pełnoprawnymi uczestnikami rynku, ale ich emisje są przygotowywane do dokładniejszego rozliczania.

Plan zakłada, że do 2027 roku krajowy rynek emisji zasadniczo obejmie główne przemysłowe sektory emisyjne. Do 2030 roku Chiny chcą oprzeć go w większym stopniu na kontroli łącznej puli uprawnień oraz połączyć bezpłatny przydział z odpłatną dystrybucją. Wtedy cena CO₂ będzie miała bezpośredni wpływ na koszty działalności znacznie większej części chińskiego przemysłu.

Zmiana wpisuje się w szerszą przebudowę chińskiej energetyki. We wrześniu pisaliśmy, że moc zainstalowanej fotowoltaiki w Chinach wyprzedziła już moc elektrowni węglowych. Rynek emisji ma dołożyć do tej transformacji drugi bodziec: nie tylko budować nowe źródła energii, ale też podnosić koszt pozostawania przy bardziej emisyjnej produkcji.

Źródła: Xinhua, Ministry of Ecology and Environment of the PRC, State Council of the PRC.