Ktoś spoza zachodniego kręgu kulturowego, kto 31 października po raz pierwszy zetknąłby się z Halloween, zapewne ze zdumieniem przyglądałby się dzieciom i dorosłym przemierzającym ulice w upiornych przebraniach i domagającym się słodyczy pod groźbą psikusa. Z samego wyglądu tej zabawy trudno byłoby odgadnąć, jak stare wierzenia kryją się za jej współczesną oprawą.
Halloween jest bowiem rezultatem wielowiekowego przenikania się różnych tradycji. Choć jego dzisiejsza oprawa w dużej mierze ukształtowała się pod wpływem kultury masowej i handlu, część obyczajów nawiązuje do znacznie starszych wierzeń. U źródeł święta odnajdujemy między innymi celtyckie Samhain, z którym wiązało się przekonanie, że granica oddzielająca świat żywych od świata umarłych staje się wówczas na tyle cienka, iż duchy mogą ją przekroczyć i ponownie pojawić się wśród ludzi.
W Chinach istnieje święto, które pod wieloma względami przypomina Halloween, choć zarazem ukazuje odmienne podejście do świata zmarłych. To Zhongyuan Jie (中元节), znane jako Chińskie Święto Duchów.
Zhongyuan Jie, podobnie jak wiele tradycyjnych chińskich świąt, wyznaczane jest według kalendarza księżycowo-słonecznego. Przypada piętnastego dnia siódmego miesiąca, zazwyczaj w sierpniu lub we wrześniu. Dawne obchody wiązały się również z rytmem prac rolnych, ponieważ w tym okresie dojrzewała część upraw, a rodziny składały przodkom ofiary z nowego ryżu, symbolicznie dzieląc się z nimi plonami. Sezonowy rytm życia odgrywał rolę także w europejskich obrzędach poświęconych zmarłym, choć podobieństwa te nie świadczą o wspólnym pochodzeniu odległych tradycji.
Z czasem obrzędy te rozwinęły się w różnych kierunkach. W chińskim Święcie Duchów szczególne miejsce zajmują przodkowie, o których należy pamiętać i których trzeba otaczać szacunkiem. W zachodniej kulturze popularnej, zwłaszcza we współczesnym Halloween, na pierwszy plan wysunęły się natomiast duchy budzące strach. Na taki obraz złożyły się dawne wierzenia ludowe, późniejsze wyobrażenia religijne, a wreszcie literatura i współczesna rozrywka.
Dzisiejszą postać Zhongyuan Jie ukształtowały między innymi taoizm i buddyzm, które na przestrzeni wieków przenikały się ze starszymi obyczajami oddawania czci przodkom.
Według chińskich wierzeń ludowych, pozostających pod wpływem taoizmu, w siódmym miesiącu otwierają się bramy zaświatów, pozwalając zmarłym powrócić na ziemię. Obok duchów przodków, których rodziny przyjmują i otaczają opieką, pojawiają się wówczas także dusze ludzi zmarłych w niesprawiedliwych okolicznościach lub pozbawionych bliskich, którzy mogliby złożyć im ofiary. Właśnie takie błąkające się, osamotnione duchy budziły szczególny niepokój.
Buddyzm wniósł do obchodów święta własną opowieść, związaną z postacią Muliana, ucznia Buddy. Według legendy matka Muliana po śmierci znalazła się w krainie głodnych duchów, gdzie doświadczała ogromnego cierpienia. Pragnąc ją ocalić, Mulian zwrócił się o pomoc do Buddy. Ten poradził mu, aby piętnastego dnia siódmego miesiąca złożył ofiary z pożywienia wspólnocie buddyjskich mnichów i zaniósł modlitwy w intencji matki. Dzięki temu została ona uwolniona od cierpienia.
Opowieść ta stała się jednym z fundamentów buddyjskich obrzędów związanych ze Świętem Duchów. Zawarte w niej przesłanie o synowskim oddaniu i obowiązku troski o rodziców doskonale wpisało się w chińską kulturę, w której szacunek dla starszych pokoleń i pamięć o przodkach od wieków zajmują szczególne miejsce.
Jak Chińczycy obchodzą Święto Duchów?
W relacjach chińskich rozmówczyń opublikowanych przez brytyjskie Society for Anglo-Chinese Understanding (SACU) powraca przede wszystkim wątek rodziny. Zwyczaje związane ze Świętem Duchów różnią się zależnie od regionu i pokolenia, lecz pamięć o przodkach wciąż zajmuje w nich ważne miejsce.
Jedna z kobiet podkreślała, jak ważny dla jej bliskich jest powrót do rodzinnej miejscowości. Jeśli tylko okoliczności na to pozwalają, starają się spędzić ten czas razem. Zgodnie z przekazywanymi z pokolenia na pokolenie wierzeniami jest to bowiem szczególna okazja do nawiązania kontaktu z przodkami.
Wśród rodzinnych obrzędów ważne miejsce zajmuje przygotowanie jedzenia. W opisywanej rodzinie wypieka się dwanaście płaskich placków, które następnie składa się na rodzinnym ołtarzu jako ofiarę dla zmarłych. Fragmenty tych samych placków nawleka się na czerwone nici, tworząc rodzaj ochronnych naszyjników noszonych przez dzieci.
Innym rozpowszechnionym zwyczajem jest palenie papierowych pieniędzy oraz wykonanych z papieru sztabek złota. Przedmioty te symbolizują bogactwo, które zgodnie z wierzeniem za pośrednictwem ognia ma trafić do zmarłych. W ten sposób żyjący mogą zapewnić swoim przodkom dostatek i szczęście w zaświatach.

Składając dary i odmawiając modlitwy, żyjący starają się zapewnić zmarłym spokój, a tym, którzy cierpią, przynieść ulgę. Zgodnie z ludowymi wyobrażeniami przodkowie, którym niczego nie brakuje i o których rodzina pamięta, nie mają powodu, by opuszczać zaświaty i niepokoić żyjących.
Nie wszyscy mogą jednak wrócić na święto do rodzinnych stron. Jedna z kobiet, która przeprowadziła się do Pekinu, opowiadała, że wraz z upływem czasu coraz trudniej podtrzymywać zwyczaje znane z rodzinnego domu.
Mimo to również w wielkich chińskich miastach można dostrzec ślady tej tradycji. W okresie Święta Duchów, zwłaszcza po zmroku, na ulicach i skrzyżowaniach spotyka się ludzi palących papierowe pieniądze przeznaczone dla zmarłych. Obrzęd ten, choć w poszczególnych miejscowościach podlega różnym ograniczeniom, nadal pozostaje rozpoznawalnym elementem chińskiej kultury.
Ta sama rozmówczyni zauważyła, że wraz ze wzrostem zamożności niektóre rodziny symbolicznie przekazują przodkom coraz większe sumy pieniędzy – jak gdyby chciały podzielić się z nimi dobrobytem osiągniętym przez kolejne pokolenia.
Obrzędowi często towarzyszą wypowiadane na głos słowa skierowane do zmarłych. Ludzie dziękują przodkom za pomyślność rodziny, informują ich, jak wielką sumę właśnie im przesyłają, a niekiedy proszą o opiekę i pomoc w konkretnych sprawach. Nie jest to więc jedynie symboliczna ofiara, lecz także szczególna forma rodzinnej rozmowy prowadzonej ponad granicą śmierci.
Na południu Chin spotyka się również zwyczaj puszczania na wodę lampionów, niekiedy w kształcie kwiatów lotosu. W Ziyuan, w regionie Guangxi, zgodnie z miejscową tradycją zapala się je między innymi po to, aby oświetlić duchom drogę do domu. Tutejsze obrzędy są również formą pamięci o ludziach, którzy zginęli podczas pracy na rzece, w tym o przewoźnikach i flisakach.

Zhongyuan Jie i polskie Dziady
Podobne obrzędy znano także na ziemiach polskich. Podczas dawnych słowiańskich Dziadów wierzono, że dusze zmarłych mogą w określonych porach roku powracać do świata żywych. Przygotowywano dla nich pożywienie, rozpalano ogniska i starano się zapewnić im przychylne przyjęcie.
Obrzędy te, utrwalone między innymi w drugiej części „Dziadów” Adama Mickiewicza, wyrastały z przekonania, że śmierć nie musi oznaczać całkowitego zerwania więzi między kolejnymi pokoleniami. Przywoływano nie tylko duchy bliskich, lecz także dusze potrzebujące pomocy, które nie zaznały spokoju po śmierci. Uczestnicy obrzędu próbowali ulżyć ich cierpieniu, składając dary i odprawiając odpowiednie rytuały.
We współczesnej Polsce pamięć o zmarłych przybiera inny charakter. Pierwszego listopada, w uroczystość Wszystkich Świętych, i następnego dnia, we Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, nazywane Zaduszkami, Polacy odwiedzają groby bliskich, zapalają znicze i wspominają zmarłych. Choć dzisiejsze obchody mają przede wszystkim charakter chrześcijański, w niektórych ludowych zwyczajach zachowały się ślady znacznie starszych wyobrażeń o obecności przodków.

W tradycyjnym chrześcijańskim obrazie zaświatów dusze zmarłych trafiają do nieba lub piekła, a w katolicyzmie istnieje również pojęcie czyśćca. Ludowe opowieści o duchach rozwijały się obok tych wyobrażeń, czerpiąc zarówno z religii, jak i ze znacznie starszych wierzeń. Zmarły stawał się w nich niekiedy istotą odległą od świata żywych, tajemniczą, a nawet groźną. Z czasem w zachodniej kulturze popularnej zadomowił się cały zastęp zjaw, upiorów i innych nadprzyrodzonych stworzeń, które dziś nieodłącznie kojarzą się z Halloween.
Nieco inaczej wygląda to w chińskich obrzędach poświęconych przodkom – skoro zmarli w pewnym sensie nadal należą do rodziny, wobec nich przeważają szacunek i troska, choć obce duchy mogą zarazem budzić strach.
Można nawet zastanawiać się, czy w takim przypadku właściwe jest mówienie wyłącznie o przesądach. Przecież pamięć o bliskich zmarłych nie jest niczym niezwykłym. Wielu z nas nadal myśli o swoich dziadkach czy rodzicach, którzy już nie żyją, przywołuje ich słowa i kieruje się przekazanymi przez nich wartościami. W pewnym sensie pozostają oni obecni w naszym życiu, wpływając na podejmowane decyzje i sposób patrzenia na świat. Czy tak bardzo różni się to od chińskiego zwyczaju symbolicznego rozmawiania z przodkami?
Kiedy duchy budzą strach
Obok rodzinnych obrzędów w chińskiej tradycji zachowały się również opowieści o duchach, przed którymi należało się strzec. Niektóre były równie mroczne jak europejskie historie o zjawach i demonach.
W jednej z relacji opublikowanych przez SACU pojawia się znamienne rozróżnienie. Można przecież darzyć zaufaniem duchy własnych przodków, a jednocześnie obawiać się tych, które należą do innych rodzin. Skąd bowiem pewność, że obce duchy mają równie dobre zamiary? Być może w tych wyobrażeniach pobrzmiewają echa dawnych lokalnych sporów, rodzinnych niechęci i sąsiedzkich rywalizacji, które w ludowych opowieściach potrafiły przetrwać nawet śmierć ich uczestników.
Lęk przed nieprzychylnymi duchami zrodził w Chinach cały zbiór przesądów i zakazów, podobnie jak w polskim folklorze, w którym od dawna straszyły strzygi, zmory i topielce. Te ostatnie miały zamieszkiwać rzeki i jeziora, wciągając ludzi pod powierzchnię wody; w Chinach podobną rolę odgrywają shuigui (水鬼) – wodne duchy czyhające na nieostrożnych pływaków. W obu tradycjach rzeczywiste niebezpieczeństwo utonięcia znalazło więc odzwierciedlenie w opowieściach o nadprzyrodzonych mieszkańcach rzek i jezior.
Niektóre przesądy dotyczą najzwyklejszych zachowań po zmroku. Jeśli ktoś zawoła nas po imieniu, lepiej się nie odwracać, bo za głosem może kryć się duch próbujący zwabić człowieka w pułapkę. Niewskazane jest również gwizdanie późną nocą na ulicy, ponieważ taki dźwięk ma przyciągać uwagę duchów, które mogą później podążyć za nami aż do domu.
Podczas nocnego spaceru lepiej także nie opierać się o ściany. Zgodnie z jednym z przesądów duchy szczególnie upodobały sobie przesiadywanie w takich miejscach i wypatrywanie nieostrożnych przechodniów.
Jeszcze bardziej osobliwy jest zakaz pozostawiania na noc prania rozwieszonego na zewnątrz. Istnieje bowiem przekonanie, że duch może ukraść ubranie, a wraz z nim przejąć tożsamość jego właściciela. Nie chodzi więc wyłącznie o utratę ulubionej koszuli, lecz o znacznie poważniejsze niebezpieczeństwo.
Trudno ocenić, ilu współczesnych Chińczyków wierzy w podobne zakazy. Same przesądy mówią jednak wiele o dawnych wyobrażeniach, w których duch mógł czaić się nawet w najbardziej zwyczajnych miejscach.
Nie wszystkie spotkania z duchami miały jednak budzić strach. W Singapurze, a także w innych miejscach, gdzie żywe pozostają tradycje chińskiej diaspory, z okazji Święta Duchów organizowane są specjalne przedstawienia teatralne i muzyczne. W czasie widowisk zwanych getai pierwsze rzędy miejsc pozostawia się puste, ponieważ zgodnie z wierzeniami przeznaczone są dla duchów. Przedstawienie ma dostarczyć rozrywki nie tylko żyjącym, lecz także niewidzialnym gościom, którzy na pewien czas powrócili do świata ludzi.

W ostatnich dekadach w chińskich miastach pojawiły się również obchody Halloween wzorowane na zachodnich zwyczajach. Podobnie jak komercyjna oprawa Bożego Narodzenia, święto to trafia do Chin przede wszystkim za pośrednictwem współczesnej kultury popularnej. Przebrania, dekoracje i halloweenowe zabawy znajdują swoich zwolenników, choć samo Halloween nie ma w Chinach tak głębokich korzeni jak rodzime obrzędy.
Długo przed pojawieniem się zachodnich zabaw halloweenowych w chińskich miastach opowieści o duchach, demonach i tajemniczych istotach stanowiły ważną część miejscowej literatury. Szczególne miejsce zajmuje w niej twórczość XVII-wiecznego pisarza Pu Songlinga, autora słynnego zbioru Liaozhai zhiyi (聊斋志异), znanego w świecie anglojęzycznym jako Strange Tales from a Chinese Studio. W Polsce jego twórczość ukazała się między innymi w przekładzie zatytułowanym Wybór opowiadań Liao Zhai Zhi Yi. Historie te, pełne niezwykłych spotkań, tajemniczych przemian i zjawisk wymykających się racjonalnemu poznaniu, pokazują, jak wielką rolę świat nadprzyrodzony odgrywał w chińskiej wyobraźni. Dla miłośników literatury grozy mogą być fascynującym odkryciem, dowodzącym, że Chiny posiadają własną, wielowiekową tradycję opowieści niesamowitych.
Być może właśnie w tym kryje się najciekawsze podobieństwo między Halloween, chińskim Zhongyuan Jie i dawnymi polskimi Dziadami. Mimo różnic w obrzędach i sposobie postrzegania zmarłych wszystkie te tradycje przypominają, że ludzie od najdawniejszych czasów próbują zrozumieć śmierć, zachować więź z tymi, którzy odeszli, i oswoić tajemnicę tego, co może istnieć poza granicami znanego nam świata.
Źródła: Chińskie Centrum Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, SACU, National Heritage Board of Singapore.

