Kevin Rudd, były premier Australii, teraz nietuzinkowy politolog, na portalu Substack, zauważył, że przewodniczący Xi Jinping twórczo wzbogacił tradycyjny, europejski marksizm.

Warto wyjaśnić, że Rudd napisał tak nie z powodów transakcyjnych, choć był też australijskim dyplomatą w Chinach. Był i jest wieloletnim działaczem lewicowej Australijskiej Partii Pracy. Znawcą marksizmu. Zna też chińską politykę i kulturę.

Trzeba przypomnieć, upraszczając nieco, że w klasycznym marksizmie jedną z podstawowych sił wytwórczymi, zwanymi też siłami produkcji, są środki pracy. Czyli narzędzia, maszyny, fabryki, infrastruktura oraz ziemia, na której człowiek swą działalnością oddziałuje na przyrodę.

Drugimi składowymi są przedmioty pracy, czyli surowce i materiały, które podlegają przetwarzaniu w procesie produkcji.

Trzecim ich elementem jest czynnik ludzki, często jeden z najważniejszych. Czyli kompetentni pracownicy wykorzystujący środki i przedmioty pracy.

Teraz przewodniczący Xi do tego klasycznego marksistowskiego kanonu twórczo dołączył nową siłę. Sztuczną inteligencję.

Pisze o tym Kevin Rudd. Przypomina, że podobnie za czasów Karola Marksa wprowadzone mechaniczne krosna i nowoczesne stalownie dały podwaliny pod masową produkcję przemysłową. Stymulowały rewolucję naukowo-techniczną.

Teraz przełomem w cywilizacji przemysłowej staje się sztuczna inteligencja. Nowa jakość wytwórcza i intelektualna.

Chiny są dziś nie tylko w awangardzie tworzenia i wykorzystywania AI, ale także w definiowaniu roli i przyszłości sztucznej inteligencji.

Zatem warto studiować te chińskie teoretyczne rozważania. I nie tylko.

Profesor Joel Mokyr, amerykański historyk gospodarki, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 2025 roku, przypomniał w obszernym wywiadzie dla magazynu „Dziennik. Gazeta Prawna”, że Chiny były już w swej historii pierwszą gospodarką w świecie i światowym liderem technologii.

Zdegradowały się w XIX wieku, kiedy cesarstwo Qing przestało być zainteresowane nowymi technologiami.

I przewiduje, że dopóki obecny chiński „rząd będzie wspierał postęp w takich dziedzinach jak chemia, medycyna, fizyka, to Chiny będą się rozwijać. A może i znów przodować.

Na tradycyjnie zadawane w starej Europie pytanie czy „wolności nie jest warunkiem rozwoju”, Mokyr przekornie i prawdziwie odpowiada:

„Jestem wielkim zwolennikiem liberalnej demokracji. Mimo to dowody na to, że nie można osiągnąć trwałego postępu w warunkach autokracji nie są szczególnie przekonywujące. Rewolucja przemysłowa w Wielkiej Brytanii rozpoczęła się w połowie XVIII wieku. Twierdzenie, że kraj ten był wtedy otwartą i wolną demokracją, byłoby absurdalne.”

Pewnie dlatego brytyjski politolog Mark Leonard, szef Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, autor popularnej w Polsce książki „Zrozumieć Chiny”, niedawno zauważył, że „przyszłość nas wszystkich będzie nosić chińskie cechy i znamiona”.